wtorek, 21 listopada 2017

Ameryka Północna - St. Augustine

Witam Was tutaj znowu!
Dzisiejszy post też będzie dotyczył tego konkretnego miejsca z pewnej okazji. W Stanach Zjednoczonych zbliża się bardzo ważne dla Amerykanów święto - Święto Dziękczynienia (w tym roku wypada na 23 listopada), które upamiętnia przybycie pierwszych europejskich pielgrzymów na tereny USA, słynnym statkiem Mayflower. Przy okazji bardzo dawno nie dodawałam już postów o tematyce Stanów, a jest to przecież ogromny kraj z tysiącami atrakcji! Więc dzisiaj trochę nadrabiam... ;)
St. Augustine - miasto nad Oceanem Atlantyckim w stanie Floryda, zamieszkane przez około 12 
tysięcy osób. Była to pierwsza osada założona na terenie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych Ameryki przez europejskich osadników (Hiszpanie, 1565 rok).
Dlatego właśnie jest to ważne miasto jeżeli chodzi o to święto. Dla ciekawostki mogę napisać, że w dodatku to właśnie tam pierwszy raz obchodzono Święto Dziękczynienia, które dzisiaj Amerykanie tak hucznie obchodzą co roku w czwarty czwartek listopada.
W St. Augustine możemy podziwiać zarówno historyczne zabytki (np. najstarsza amerykańska szkoła), jak i te bardziej nowoczesne. Pod spodem napiszę o obu typach głównych zabytków tego miasta:
- ogromna twierdza zamkowa Castillo de Marcos
- bogaty w przyrodę Anastasia State Park
- ciekawy ogród zoologiczny St. Augustine Alligator Farm
- St. Augustine Pirate & Treasure Museum
- zbudowane w śródziemnomorskim stylu architektonicznym Lightner Museum
- dużo atrakcji historycznych na Colonial Quarter
- St. Augustine Aquarium.
To wszystko jeżeli chodzi o główne atrakcje, teraz jeszcze zdjęcia...
                            
Przepiękne, według mnie, Lightner Museum
 
Jeszcze tylko jedno chciałam Was się zapytać: planuję już tak na poważnie z moją rodziną wyjazd do USA. Co prawda dopiero za jakoś 1,5 roku, ale chcemy tam zostać prawie na miesiąc. Więc jeśli ktoś z Was był w Stanach to możecie tutaj w komentarzach miejsca, które serio polecacie, będę bardzo wdzięczna. :)
                                                Podsumowanie października:
                                           13. - 16.10 - mój wyjazd do Radomia
                                           29. - 30.10 - wyjazd do Torunia


sobota, 4 listopada 2017

Europa #8 - Transylwania

Hejka!
Ostatnio wypadał 31 października, czyli - nie ważne czy ktoś obchodzi, czy też nie - międzynarodowe święto przebieranek, straszenia i słodyczy. Więc, żeby było jeszcze w klimacie, postanowiłam następny post zadedykować miejscu, które chyba każdemu kojarzy się ze strachami  - o Transylwanii.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale najpierw chciałabym podziękować Wam, czytelnikom, za całe ten wspaniały rok ze mną, za wszystkie obserwacje, wyświetlenia i miłe komentarze, które zawsze miło mi się czyta... Właśnie dzisiaj mój blog obchodzi pierwsze urodzinki! ;) Również od roku czytam czasopisma gazety "Podróże", którą bardzo Wam polecam, bo można się z niej bardzo dużo dowiedzieć.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ale wracając już do tematu:
Transylwania - inaczej nazywana Siedmiogrodem, malownicza kraina historyczna w dzisiejszej
                         Rumunii. Zajmuje łącznie powierzchnię 102 834 km2 i przez wielu podróżników jest
                         uważana za najciekawszą część kraju.
Tak, to tutaj urzędował straszny hrabia Drakula i toczyła się akcja znanej bajki "Hotel Transylwania".
Jest to miejsce, do którego na pewno bardzo chciałabym się udać, ponieważ oglądając zdjęcia średniowiecznych zamków i malowniczych Karpat w tle, miejsce to wydaje mi się po prostu przepiękne. W końcu nie bez powodu przyciąga z roku na rok coraz więcej turystów...
Główne atrakcje Transylwanii:
- miast Braszów, czyli klimatyczne miasteczko ze ślicznymi starymi kamienicami z czerwonymi dachami
- równie piękne stare miasto Sybin, w którym zobaczymy z kolei wielkie chrześcijańskie kościoły
- słynny zamek w Bramie, czyli zamek Draculi, który aktualnie jest letnią siedzibą królowej Rumunii
- przejść się po Karpatach, jest tam wytyczone wiele szlaków, a wejście na szczyt i jego trud wynagradzają wspaniałe widoki
- gród kościelny Biertan
- gród kościelny Viscri
To wszystko jeżeli chodzi o główne atrakcje. Musimy jednak pamiętać, że jedną z atrakcji Transylwanii jest też mieszanka kultur - między innymi rumuńskiej, węgierskiej, osmańskiej.
Na koniec trochę zdjęć.
Gród kościelny Viscri
Tutaj oczywiście słynny zamek Drakuli
I na koniec Karpaty. :)

wtorek, 24 października 2017

Polska #11 - Muzeum Wsi Radomskiej

Hej!
Ten post będzie trochę inny od ostatnich. Nie będzie w nim napisane ani o państwie, ani o mieście, regionie czy nawet o jakimś parku narodowym. Będzie w nim napisane o muzeum, a dokładnie o skansenie. Ktoś by się mógł zapytać - muzeum? To przecież mały obiekt, bez sensu pisać o nim całego posta. Ale jeżeli o to muzeum chodzi, to absolutnie nie jest to prawda...

Półtora tygodnia temu pojechałam na cztery dni do Radomia, odwiedzić moją rodzinę. Muszę szczerze przyznać, że jeżeli chodzi o miasto, to faktycznie nie powala. W centrum możemy zobaczyć opuszczone rudery, straszące przechodniów, a wartych odwiedzenia zabytków nie ma wiele.
Natomiast jest właśnie ten szczególny, znany już na całą Polskę, skansen. I to się akurat miastu bardzo udało i opłaciło. Muzeum Wsi Radomskiej w Radomiu jest usytuowane na południowo - zachodnich obrzeżach miasta, w bardzo malowniczej okolicy wśród licznych lasów i stawów.
Data założenia muzeum przypada na 1977 rok, a więc w tym roku będzie ono obchodzić czterdziestolecie. Cały skansen zajmuje 32 ha z ponad sześćdziesięcioma zgromadzonymi obiektami kultury ludowej. Wszystkie pochodzą z regionu radomskiego.
Ten skansen to przede wszystkim wspaniała lekcja historii, poznawana na żywo. Dowiadujemy się również mnóstwo informacji na temat kultury z tych regionów. Odkrywamy to wszystko przemieszczając się pomiędzy pięknymi obiektami zgromadzonymi na ścieżce edukacyjnej, jak i przyrodniczej. Najstarszy z nich to piękny kościół pw. św. Doroty z Wolanowa (1749 rok), w którym kolumny wyglądające jak zrobione z marmuru, są po prostu pomalowanym kawałkiem drewna (wieś nie było stać na droższe materiały). Zobaczymy tam też zabytkową ambonę czy ołtarz. Innymi ciekawymi obiektami są młyny - wiatrak i młyn wodny, w których możemy podejrzeć, jak za dawnych czasów młócono zboże na mąkę. Bardzo spodobały mi się też szlacheckie dworki i wystawa ze starymi ulami. I jeszcze stary budynek straży pożarnej i wozów strażackich z syrenami, które można wypróbować. To wszystko jest naprawdę warte odwiedzenia!

Całość bardzo polecam zwiedzać z przewodnikiem. Na końcu można kupić sobie jakąś drobnostkę w sklepiku z pamiątkami.
 
 
 

sobota, 7 października 2017

Polska #10 - Białystok i okolice

Witam Was po dłuższej przerwie!
Dzień po rozpoczęciu roku szkolnego, 5 września, wybrałam się z klasą na pięciodniową wycieczkę do Białegostoku. Tutaj opiszę kilka ciekawych miejsc, jakie zobaczyłam. Nie tylko w samym Białymstoku, ale także w jego okolicach.
Białystok - miasto w północno - wschodniej Polsce, stolica województwa podlaskiego. Leży nad rzeką Białą, od której wzięła się jego nazwa. Miasto liczy około 293 tysięcy mieszkańców.

Co warto tam zobaczyć?
Kościół św. Rocha
Widać go już z dworca kolejowego, ponieważ jest bardzo majestatyczny. Ta świątynia wybudowana w 1925 roku w stylu modernistyczno - ekspresjonistycznym ma między innymi doskonałą akustykę, o czym możemy przekonać się w środku. Wnętrze zdobią wysokie kolumny oraz wielokolorowe witraże. Wszystko dopełnia ogromny ołtarz i piękne wieńce z kwiatów. Jednak całość jest stonowana do koloru białego, mało tu złota czy srebra, więc kościół nie wydaje się przesadzony. Ponadto możemy wejść na jego wieżę , na którą prowadzą długie kręte schody. Z góry widać całą panoramę miasta. Mimo, że w pobliżu nie ma za pięknego widoku, ponieważ znajdują się tam stare blokowiska, to dalej możemy zauważyć rzekę, rynek z katedrą, piękną Cerkiew Św. Ducha czy zielone przedmieścia.
Pałac Branickich
Jest to niewątpliwie główna atrakcja w Białymstoku, a zarazem jeden z najpiękniejszych polskich pałaców, jakie w życiu widziałam. To bardzo dobrze zachowana rezydencja magnacka z XVII wieku. Aktualnie wewnątrz budynku mieści się administracja Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Na zewnątrz, od tyłu pałacu, znajduje się wielki obszar ogrodów królewskich, który mieni się przeróżnymi kolorami poprzez wiele gatunków kwiatów, krzewów i drzew. Dodatkowo można zrobić sobie tam zdjęcie przy ozdobnej altance. Z drugiej strony, przed głównym wejściem, znajduje się duży plac z dwoma ozdobnymi wieżyczkami. Wszystko tworzy bardzo ładną kompozycję i z pewnością zasługuje na odwiedzenie.
Puszcza Białowieska
Bardzo znane miejsce na mapie Polski. Nie bez powodu, w końcu jest wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Polecam je odwiedzić tym bardziej, że za kilka mogą z niej zostać tylko szczątki. Puszcza znajduje się w Białowieży i obejmuje Białowieski Park Narodowy. Występuje tam wiele zwierząt, które nie mieszkają nigdzie indziej w Polsce, jak na przykład najbardziej znane żubry. Żyje tu największa wolna populacja tego gatunku na świecie! Oprócz uroczych żubrów możemy jeszcze zobaczyć małą populacje jeleni czy dzikich koni, jak i sarny, dziki i okazałe ptaki. W tym celu warto odwiedzić rezerwat pokazowy BPN. Przejście przez kawałek Puszczy to nie lada przygoda. Jest tu gęsto jak w dżungli, a po drodze mija się tyle typów lasu, że nawet uważnie słuchając przewodnika, nie da się tego zapamiętać! Na koniec polecam odwiedzić jeszcze muzeum Parku w Białowieży wraz z wieżą widokową, z której zobaczyć można już Białoruś, bo granica oddalona jest stąd tylko o niecałe 1,5 km!

Także to by było na tyle z najlepszych według mnie atrakcji okolicy, mogę jeszcze polecić miasto Supraśl, znany meczet w Kruszynianach czy Narwiański Park Narodowy
                                                Podsumowanie miesiąca:
                           Od 5.09 do 9.09 byłam na wycieczce w Białymstoku.
                23.09 byłam na mistrzostwach świata w Street Dance w Usti nad Labem w Czechach.
                           A jeżeli ktoś z Was jest pasjonatem USA jak ja, to polecam bardzo ciekawe książki "Wałkowanie Ameryki" Marka Wałkuskiego i "Mój Nowy Jork" od National Geographic. 
 


niedziela, 10 września 2017

Afryka #2 - Lanzarote

Witam Was już w tym (niestety) szkolnym nastroju.
W tym poście napiszę jednak jeszcze o mojej wakacyjnej podróży - wyspie Lanzarote należącej do Wysp Kanaryjskich.
Wyspy Kanaryjskie - afrykańskie wyspy wulkaniczne podlegające Hiszpanii, zaliczane do Makaronezji. Położone są na Oceanie Atlantyckim. Powierzchnia wynosi około 7,5 km2. W archipelagu wyróżniamy 7 głównych wysp: Teneryfa, Gran Canaria, Fuerteventura, Lanzarote, La Palma, La Gomera i El Hierro. Są to wyspy bardzo obleganie turystyczne ze względu na piękne widoki i sprzyjający subtropikalny klimat.

Lanzarote jest właśnie jedną z nich, z wieloma wulkanami i dość ubogą roślinnością. Wyspa jest za to urodzajna turystycznie, przedstawiam Wam sprawdzone atrakcje turystyczne Lanzarote! ;)
Na wstępie chciałabym tylko zaznaczyć, że kiedy pojechaliśmy zobaczyć największe atrakcje (takie jak Park Narodowy Timanfaya, Jameos del Agua czy Ogród Kaktusów) to akurat odbywał się w nich strajk i nie można było wejść, więc napiszę o mniejszych, ale równie pięknych miejscach.

Plaża Papagayo - jedna z najpiękniejszych plaż wyspy, znajdująca się w miejscowości Playa Blanca, gdzie mieszkaliśmy. Jest bardzo szeroka i długa, otoczona pomarańczowymi i czarnymi skałami z wydrążonymi w nich grotami. Woda ma lazurowy kolor, jest bardzo czysta. Choć niełatwo się mi było przyzwyczaić, bo Atlantyk był w tym roku dość zimny, to jak się już weszło można było poczuć pełne orzeźwienie! Do wybrzeży plaży kursują statki od małych wodnych taksówek po ekskluzywne jachty. Jeżeli ktoś nie chce wchodzić do wody, można rozłożyć koc i poopalać się na niemalże białym piasku. A jak tylko spojrzy się za siebie, widać spektakularne widoki wprost z innej planety! Są to nagie, ale bardzo wysokie brązowe stożki wulkaniczne. Jestem pewna, że to jedna z najpiękniejszych plaż, na jakich byłam.











Rancho Texas Lanzarote -  jest to ogród zoologiczny na dużym obszarze, stylizowany na amerykański stan Teksas. Zarówno z wyglądu jak i w znaczeniu fauny. Możemy tam zobaczyć warany, żółwie lądowe, duże aligatory, pumy, a nawet białe tygrysy! Oprócz tego, o danych godzinach można wybrać się i zobaczyć pokazy: papug, delfinów, lwów morskich, albo kowbojów rodem z westernu. Mi najbardziej podobały się lwy morskie, natomiast najmniej papugi. Polecam również delfiny. Kowbojów nie udało nam się zobaczyć. Na terenie zoo funkcjonuje mały bar - restauracja. Natomiast po zwiedzaniu mamy otwarty wstęp do parku wodnego z dwoma basenami (w tym brodzikiem z przelewającym się wiadrem zimnej wody) i zjeżdżalniami. Różne są opinie na temat tego zoo, moim zdaniem może jakoż bardzo nie powala, ale jest warte odwiedzenia, zwłaszcza dla rodzin z dziećmi. :)
El Golfo - El Golfo to jezioro pokryte specyficznym fitoplanktonem o kolorze zielonym. Ma ono od 8 do 10 m głębokości i jest wypełnione słoną wodą. Zielony kolor wody to tutaj naprawdę cud natury, więc miejsce to przyciąga dużo turystów z całej wyspy! Do samego jeziora nie dojdziemy, można je oglądać z pewnego punktu widokowego. Naprzeciw jeziora znajdują się już fale oceanu i skalisty, czarny od skał wulkanicznych brzeg. Jest tu nawet czarna plaża, ale tam też niestety nie można już wchodzić. Widoki ze skał przy El Golfo są naprawdę spektakularne! Ciekawostką jest jeszcze to, że samo jezioro jest bardziej słone niż Morze Martwe.
Haria - Haria to bardzo klimatyczne miasteczko w północnej części wyspy. Liczy 4,7 tysiąca mieszkańców. To tutaj urzędował znany na całym świecie architekt Cesar Manrique. Teraz w jego domu w Harii znajduje się fundacja i muzeum jego imienia. Niestety nie mogliśmy tam wejść z powodu strajku. :( Jednak nawet w takiej sytuacji jest tam co robić. Na przykład przejść się pięknym głównym deptakiem w cieniu licznym drzew i usiąść tam w lokalnej restauracji. Z takiej perspektywy idealnie widzimy główny kościół katolicki. Haria jest położona w Dolinie Tysiąca Palm, co doskonale widać na zdjęciach. Także dzięki licznym drzewom nawet w razie upało cienia nie brakuje. Niedaleko miasteczka znajduje się też plaża Famara - jedna z najszerszych i najdłuższych, ze spektakularnymi odpływami. Jeżeli macie czas, polecam wybrać się również na tę właśnie plażę
                                                 Podsumowanie sierpnia:
                                 13 - 23.08 - mój wyjazd na Lanzarote
                                 24 - 26.08 - Toruń, a tam Festiwal Świateł
                                 26.08 - 29.08 - Półwysep helski i Gdańsk
Chciałabym Wam również polecić książkę "Poznaj miasta w 48 godzin" wydawnictwa National Geographic Traveler. Można dowiedzieć się dużo ciekawych rzeczy o słynnych miastach w Europie i poza nią.

 
 
 





 
 


 

sobota, 12 sierpnia 2017

Ameryka Północna #3 - Dominikana

Witam znowu!
Zapraszam do czytania dzisiejszego posta, w którym opiszę miejsce do którego na pewno chciałabym  kiedyś polecieć na wakacje. :) Jest nim Dominikana.
Dominikana - drugie co do wielkości państwo na Morzu Karaibskim w Ameryce Północnej, leżące na wyspie Haiti (dzieli ją z jeszcze jednym państwem - Haiti). Stolica kraju to Santo Dominigo. Dominikana jest znana turystycznie ze swojego tropikalnego klimatu i pięknych plaż.

Tak, niewątpliwie pięknych. Zakochałam się w Dominikanie w tamtym roku od samego oglądania zdjęć, artykułów w gazetach podróżniczych i filmików, a co dopiero tam być! Ten ciepły klimat, ta zieleń ( wszędzie palmy), egzotyczne zwierzęta, nowa kultura, piękne karaibskie plaże, i wreszcie krystalicznie czyste wody Oceanu Atlantyckiego i Morza Karaibskiego z licznymi rafami koralowymi i tradycyjne kolorowe domki przy brzegu. Istny raj na Ziemi. Bardzo chciałabym go odwiedzić, ponieważ oferuje bardzo dużo ciekawych atrakcji. Może się uda...;)
Główne atrakcje turystyczne Dominikany:
- całe miasto Santo Dominigo (z główną katedrą, narodowym ogrodem zoologicznym, twierdzą Ozama i wieloma innymi)
- miasteczko turystyczne Punta Cana nad brzegiem Atlantyku ( według mnie najładniejsze, choć trochę przepełnione w czasie sezonu)
- Park Narodowy Los Haitises
- Wyspa Saona na Morzu Karaibskim
- Plaża Bavaro w Punta Cana
- Pomnik Columbus Lighthouse
- Zatoka Samaná

Fragment Bavaro Beach
 
Panorama Santo Dominigo z nowoczesnymi budynkami na czele

To już na tyle z Dominikany, teraz jeszcze podsumowanie lipca:
                         Od 9 do 19 lipca byłam na obozie na Malcie
                         Od 24 lipca do 7 sierpnia byłam u dziadka pod Gorzowem Wielkopolskim
Jutro wylatuję na Wyspy Kanaryjskie, zapraszam do oglądania zdjęć na moim snapie: wikolec i instagramie: @wiksia_h.
Chciałam tylko jeszcze podziękować za prawie 100 wyświetleń pod ostatnim postem, oby tak dalej! :)

wtorek, 25 lipca 2017

Europa #7 - Malta

Hej!
Ostatnio spędziłam 10 dni na obozie językowym pod kątem angielskiego, który zorganizowano na Malcie. Tak mi się tam spodobało, że aż nie chciałam wracać! ;) Resztę opiszę pod spodem...
Malta - europejskie państwo na wyspie położonej między Sycylią (81 km) a Tunezją (286 km) na Morzu Śródziemnym. Obejmuje archipelag Wysp Maltańskich, razem liczy 316 km2, co czyni Maltę dziesiątym najmniejszym krajem świata.
Mimo, że Malta ma małą powierzchnię, to jest za to bardzo bogata w atrakcje turystyczne i wspaniałe krajobrazy. Nie bez powodu liczba osób na Malcie wzrasta w sezonie wakacyjnym o ponad milion!
Ja poleciałam tam najbardziej ze względu na angielski (obok maltańskiego jest on drugim językiem urzędowym), więc większość czasu spędzałam w brytyjskiej szkole w San Gwann, mieszkałam u angielskiej rodziny, ale znalazło się trochę czasu na zwiedzanie i wypoczynek.
Teraz wypiszę miejsca, które odwiedziłam i mogę Wam polecić. :)

*Splash & Fun Water Park
Jest to duży park wodny w Naxxar na północy wyspy. Ludzie spędzają tu średnio aż 4 godziny, czemu się nie dziwię. Cały park oferuje przede wszystkim mnóstwo dodających wrażeń zjeżdżalni, od najbardziej łagodnych po te spadające pionowo w dół! Moja ulubiona to pomarańczowa rampa z pontonami. Ale oprócz zjeżdżalni jest jeszcze więcej atrakcji, takich jak leniwa rzeka, stopnie do skoków do wody, basen z falami. Do tego wspaniałe widoki, ponieważ cały kompleks znajduje się tuż przy morzu. Gdy zostanie jeszcze trochę czasu, a nie chce się już wchodzić do wody, można odpocząć na leżaku w cieniu palm lub pooglądać pokazy delfinów w delfinarium zaraz obok.
Splash & Fun to niewątpliwie jeden z najlepszych Aquaparków w jakich byłam!
* Paradise Bay
Paradise Bay to zatoka Morza Śródziemnego znajdująca się w północno - zachodniej części Malty. Po jednej stronie znajduje się Paradise Bay Resort Hotel z dużym basenem i widokiem na całą zatokę, a po drugiej kamienista plaża, klify, groty skalne, i restauracja. Krajobraz jest naprawdę niesamowity, z piękną lazurową wodą i skałami, a do tego jeszcze kilka palm... Lecz niestety plaża nie jest duża i trzeba mieć szczęście (albo przyjść rano), aby zająć w miarę duże miejsce. Plusem jest to, że podczas upału jest możliwość wypożyczenia tam leżaków i parasoli.
* Valletta
Valletta to stolica Malty, jednocześnie najdalej na południe wysunięta europejska stolica. Główny ośrodek turystyczny kraju, gdzie wszystkie ulice ułożone są względem siebie pod kątem prostym. Nasza grupa wybrała się do Valletty w piątek tuż po lekcjach komunikacją miejską, którą można dotrzeć do miasta praktycznie z każdego przystanku na mapie Malty. Najlepiej wejść do Valletty od strony bramy miejskiej, ponieważ tuż za nią możemy znaleźć okazałe mury ruin Królewskiej Opery zbudowanej w II połowie XIX wieku, a zniszczonej podczas II wojny światowej, po tym nie została już odbudowana i spowodowało to jej zamknięcie. Tuż obok stoi jednak Nowa Opera, której sala koncertowa może pomieścić tysiące widzów, przez co tu właśnie odbywają się główne koncerty na wyspie. Gmach opery jest wybudowany w nowoczesnym stylu, ale w podobnej kolorystyce do dawnej opery, więc według mnie razem prezentują się bardzo ładnie.
Warto zobaczyć również Ogrody Barrakka, z wieloma fontannami, kolorowymi kwiatami, rzeźbami i miejscami, gdzie można odpocząć w cieniu drzew. My zaszliśmy do górnych ogrodów, ale można odwiedzić także dolne. Ogrody strasznie mi się spodobały, tyle tam było zieleni, i panował taki przyjemny uspokajający nastrój. Można było ochłodzić się trochę przy fontannach, w cieniu pooglądać tę całą niezwykłą kompozycję. A w dodatku, gdy wyjdzie się na taras widokowy, rozpościera się wspaniały widok na główny fort Valletty i Trzy Miasta.
Innym znanym zabytkiem jest Konkatedra Św. Jana. Ta rzymskokatolicka świątynia jest w środku cała wysadzana złotem, niestety przez to wstęp do niej jest bardzo drogi (my nie weszliśmy), ale oglądając zdjęcia już widzi się ten ogrom kościoła, zdobiony od środka pięknymi freskami i witrażami od podłogi aż po sufit.
Kiedy zmęczymy się zwiedzaniem, warto wstąpić do kawiarni Cordina, założonej w 1837 roku w zabytkowym budynku przy Triq Ir - Repubblika. Sufit jest zdobiony pięknymi freskami, a w środku serwują naprawdę pyszną mrożoną kawę.
* Gozo i Comino (blue Lagoon)
Gozo i Comino to wyspy należące do archipelagu Wysp Maltańskich. Odwiedziliśmy je w sobotę.
Gozo - druga co do wielkości wyspa ze stolicą o nazwie Victoria (inaczej Rabat) posiada parę turystycznych atrakcji. Jedną z nich jest na przykład bazylika Gozo Ta Pinu, która jest jedną z najważniejszych świątyń w kraju. Ciekawe jest to, że bazylika miała być poddana rozbiórce, ale pierwsza osoba, która wbiła kilof, złamała sobie rękę. Uznano to za cud i ostrzeżenie, przez co zaprzestano prac. W środku świątyni można znaleźć wiele przepięknie wystrojonych ołtarzy, a także dwa pomieszczenia, w których znajdują się listy od ludzi, którzy ponoć doświadczyli cudów ofiarując modlitwy Matce Bożej. Uważam, że to naprawdę piękne, acz trochę tajemnicze i dziwne miejsce. ;)
Jeszcze jedną atrakcją, którą zobaczyliśmy na Gozo, była stara stolica wyspy, a zarazem główny fort - Cytadela. Ogromne mury naprawdę robią wrażenie, a w środku znajdziemy multimedialne, bardzo dobrze zorganizowane muzeum, które pokazuje historię tego miejsca, między innymi przez krótki film, który pokazuje czasy budowy Cytadeli poprzez Wielkie Oblężenie, poprzez czasy Napoleona, aż do dziś. Po wspięciu się przez mury na szczyt zobaczymy całą panoramę Gozo, wspaniały widok!
Na Gozo dotrzemy z Malty promem Gozo Channel Line.
Comino - mała wysepka, którą zamieszkuje tylko jedna rodzina, znajduje się pomiędzy Maltą a Gozo. Niby taka mała, a jednak posiada atrakcję turystyczną obleganą w sezonie przez miliony turystów. Mowa tu o blue lagoon - lagunie z piękną lazurową wodą i okazałymi skałami. Rzeczywiście, woda ma tu kolor po prostu krystalicznie czysty i nieziemsko błękitny. Plusem jest też to, że pod wodą stąpamy po białym piasku, więc nie ma ryzyka, że okaleczymy się o skały (w przeciwieństwie do samej plaży, ludzie rozkładają koce dosłownie NA SKAŁACH). Znalezienie miejsca jest wielką sztuką, a jak już się coś znajdzie, to nie jest to duży kawałek. W sierpniu trzeba tu uważać, ponieważ meduzy tego rejonu niestety nie opuszczają...
Inne miejscowości turystyczne Malty to na przykład: Marsaxlokk ze swoim targiem, portem i plażą St. Peters Pool, Sliema i jej Sanktuarium Kotów, Mdina z wielkim kościołem czy St. Julians i Zatoka Spinola.
To chyba już wszystko z mojej strony o Malcie, teraz jeszcze zdjęcia.
 Paradise Bay
 Panorama Valletty
 
Blue Lagoon (po prawej skrawek niezamieszkałej wyspy Cominotto - 3,5 km2)
Zdjęcia:
http://www.thomson.co.uk/destinations/europe/malta/malta/paradise-bay/holidays-paradise-bay.html
http://www.telegraph.co.uk/sponsored/travel/malta-lifestyle/12159642/things-to-see-in-valletta.html
http://www.huffingtonpost.com/2014/08/08/comino-island-in-malta-ha_n_5647511.html






niedziela, 9 lipca 2017

Polska #9 - Pogorzelica i Niechorze

Hejka!
W tym poście opiszę mój pierwszy wakacyjny wyjazd w tym roku - nad  polskie morze. Choć tak naprawdę jestem tam co roku już któryś raz z kolei!
Jeżdżę do hotelu i chodzę na plażę w Pogorzelicy, ale często spacerujemy po mieście obok, trochę bardziej turystycznym - Niechorzu, dlatego tutaj opiszę mój pobyt w obu, ale najpierw bardziej encyklopedycznie...
Pogorzelica - wieś, a także miejscowość wypoczynkowa położona w województwie zachodniomorskim nad Morzem Bałtyckim, należy do  Gminy Rewal.
W Pogorzelicy największa atrakcja to rozległa plaża. Jest do niej kilka wejść, a przy każdym znajdziemy małe bary, w których można kupić też np. lody. Plaża w Pogorzelicy od zeszłego roku jest oznaczona Niebieską Flagą jako jedna z najczystszych plaż w Polsce.
Kolejna ciekawa rzecz w Pogorzelicy to duże i wysokie lasy, z wieloma tablicami edukacyjnymi, a nawet ośrodkiem wypoczynkowo - szkoleniowym "Bażyna". Powietrze jest w tych lasach bardzo cyste, jednye tylko, na co trzeba uważać, to kleszcze (ja już tam raz złapałam).
Ostatnim atutem Pogorzelicy, jaki osobiście polecam, to Sandra. I nie chodzi mi tu o ofertę noclegów hotelu, czy wielkość, ale o jego dodatkowe atrakcje, takie jak na przykład  największy na zachodnim wybrzeżu aqua park. Gdy jest zimno i nie ma w nim wszystkich zajętych miejsc przez gości hotelowych, można się tam wybrać, trzeba tylko odpowiednio wcześnie zadzwonić i zarezerwować miejsce jaki gość z innego ośrodka. :)
 Niechorze - wieś w województwie zachodniopomorskim, należy do Gminy Rewal. Znajduje się w niej słynna latarnia morska.
Właśnie, latarnia to pierwsza atrakcja, o której napiszę. Byłam kiedyś na jej szczycie, doeskonale widać latarnię z plaży z Pogorzelicy. Co prawda trzeba się długo wspinać po krętych schodach w środku, ale uważam, że przyjemny nadmorski wiatr I widoki na morze, port I wielki kawał zieleni na ziemi wynagradzaja wcześniejszy trud. Okolica latarni też oferuje coś turystom. Znajduje się tam Motylarnia (byłam w tamtym roku, bardzo polecam, można się dużo nauczyć I zobaczyć swobodnie latajace tropikalne gatunki motyli), wystawa LEGO i Muzeum Figur Woskowych.
W Niechorzu warto też zobaczyć Muzeum Rybołóstwa o bardzo ciekawych ekspozycjach, gdzie co roku odbywa się Festyn Śledzia ( w tym roku 1 i 2 lipca).

Z Niechorza i Pogorzelicy mamy możliwość dojechania kolejką waskotorawą do Rewala (Park Wieloryba) i Trzęsacza (Ruiny Kościoła i bardzo fajne Multimedialne Muzeum na Klifie).

                               Skończył się czerwiec, a więc podsumowanie:
    3.06.2017 byłam (wreszcie) w Poznaniu, zobaczyłam Palmiarnię i Rynek.
    7 - 11.06.2017 - Konin (poprzedni post)
     25.06 - 5.07.2017 - Pogorzelica
Przy okazji zapraszam Was na mojego Instagrama - wiksia_h i Snapchata - wikolec. Zobaczycie tam zdjęcia z mojego kolejnego wyjazdu. :)


niedziela, 25 czerwca 2017

Polska #8 - Konin

Witam Was już w wakacyjnym nastroju!
Od 7 do 11 czerwca tego roku byłam wraz z moją grupą taneczną w Koninie, teraz opiszę ten wyjazd na blogu... Zapraszam!
Konin - miasto w województwie wielkopolskim położone nad Wartą, również siedziba powiatu Konińskiego. Kiedyś był siedzibą Korony królestwa Polskiego. Zajmuje powierzchnię 82 km2 i liczy 75 600 mieszkańców.
Pierwotnie pojechaliśmy do Konina na 38. Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca w Koninie, ale zobaczyliśmy jeszcze kilka atrakcji, o których napiszę pod spodem. Uważam, że warto je zobaczyć będąc w tym mieście. :)
1 - Jezioro Mikorzyńskie
Jest to jezioro położone w Mikorzynie i Wąsoszach, miejscowościach pod Koninie w gminie Ślesin. Jest dość duże, wydłużone, i o dobrze rozwiniętej linii brzegowej. My wybraliśmy się na godzinny rejs po jeziorze, niestety nie pamiętam nazwy miejscowości, z której zaczęliśmy. Ale to nieważne. Po wyruszeniu cały czas widać z dwóch stron małe przystanie, malownicze wioski rybackie i zatoczki. Naprawdę piękne widoki, choć pozornie proste i zwyczajne. Pogoda dopisywała, słońce świeciło i wiał lekki wiatr, a statek, na którym płynęliśmy był naprawdę zadbany i płynął sprawnie.
Innego dnia byliśmy nad tym samym jeziorem, tyle że w Ślesinie. Jest tam ośrodek wypoczynkowy i super miejsce na ognisko, a z pomostów możemy się załapać na piękny zachód słońca. Dla mnie każda przystań tego jeziora jest po prostu pięknym miejscem.
2 - Okolice Konińskiego Domu Kultury
Niby zwykły dom kultury, jak w każdym mieście, a jednak otacza go bardzo ładna okolica. Na przeciwko znajdziemy alejkę otoczoną młodymi drzewami, żywopłotem, jak i ładne wybrukowane ścieżki, a pośrodku tego wszystkiego - duża fontanna. Nad tym wznosi się skarpa, na której można by przesiadywać całe dnie i robić sobie pikniki z przyjaciółmi. Koło Domu Kultury na scenie odbywają się też liczne koncerty, które można oglądać ze skarpy, odpocząć w cieniu pod drzewem, ochłodzić wodą z fontanny. Śliczna okolica...

Także to były te atrakcje turystyczne, które ja odwiedziłam i mogę Wam zarekomendować. Nic więcej takiego nie zobaczyliśmy, w końcu przyjechaliśmy tu występować... Każdemu polecam również przyjście na galę festiwalu, co jest dużym wydarzeniem. PAnuje tam świetna atmosfera, w tym roku całość prowadził Tomasz Kammel.
Dzisiaj jadę na wakacje do Pogorzelicy, więc przez najbliższe 10 dni postów nie będzie, a zdjęcia do tego obiecuję, że dodam w najbliższym czasie. :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Europa #6 - Paryż

Witajcie po przerwie!
Dzisiaj napiszę Wam o mieście, które zapewne każdy z Was chociaż powierzchownie zna, bo jest to Paryż. Byłam w Paryżu pięć lat temu, ale pamiętam jeszcze główne zabytki, które odwiedziłam. Uważam, że jest to naprawdę ładne miasto, dlatego bardzo mi przykro, że w ostatnich latach stało się dość niebezpiecznym miejscem na mapie Europy. Najpierw jednak napiszę trochę bardziej teoretycznie o Paryżu.
Paryż- stolica Francji, również największe miasto kraju, a także jego stolica kulturalna czy ekonomiczna.  W Paryżu mieszka ponad 2 miliony osób.
Kiedy byłam w Paryżu, to nie mogło mnie zabraknąć pod Wieżą Eiffla, która jest głównym symbolem Paryża. Już po ukończeniu budowy w 1889 roku szybko stała się symbolem całej Francji dobrze rozpoznawalnym na całym świecie. Kiedy pod nią stanęłam i popatrzyłam w górę, zakręciło mi się w głowie. Jest naprawdę ogromna i majestatyczna.
Jeżeli chodzi o turystykę, to "Żelazna Dama" oferuje wejście na szczyt po 3 platformach, ostatnia znajduje się na 1710 metrach wysokości. My z tej opcji akurat nie skorzystaliśmy, ale zawsze można rozłożyć sobie piknik w parku Pole Marsowe i przyglądać się budowli z tej perspektywy, równie pięknej. Jednak należy pamiętać, aby mieć tam "oczy dookoła głowy", ponieważ kradzieże w tym
miejscu są możliwe.
 

Kolejnym miejscem, które zapewne już rozpoznaliście na zdjęciu, i dla którego właściwie w ogóle tam pojechaliśmy, to Disneyland w Paryżu, ogromny park rozrywki w którym atrakcje zrobione są na podstawie najsłynniejszych filmów Walta Disneya. Trzeba przyznać, że całość jest naprawdę ogromna i już z daleka robi wielkie wrażenie, zwłaszcza ten zamek, który widzimy zawsze na początku disneyowskich filmów. Tłumy i kolejki są duże, można się tego spodziewać, ale naprawdę warto wybrać się nawet całą rodziną, co też jest fajne. Ten park rozrywki jest i dla dzieci, i dla dorosłych, wszyscy będą się tam dobrze bawić (inaczej było np. dwa lata temu z Legolandem w Billund, który bardziej był skierowany do dzieci, ale o tym jeszcze w osobnym poście). Mi osobiście najbardziej podobały się atrakcje takie jak: rejs po wodach rodem z filmu "Piraci z Karaibów", atrakcja z laserami z "Toy Story" czy rollercoaster z "Indiana Jones".
Spędziliśmy tam cały dzień, ale i tak było nam mało. Niestety na więcej nie mieliśmy czasu. Mimo to, bardzo mi się tam podobało i nie dziwię się, że na Instagramie ludzie piszą pod zdjęciami z Disneyland "Happiest place on Earth". :)

Ostatnim miejscem, które tu opiszę, i w którym byłam podczas mojego pobytu w Paryżu to Katedra Notre Dame (którą też można skojarzyć z Disneyem w filmie "Dzwonnik z Notre Dame"). Jest to typowo gotycka, jedna z najsławniejszych katedr na świecie. Jej budowę ukończono w 1345 roku, a jej nazwa oznacz Nasza Pani, co ma się odnosić do Maryi. Nie pamiętam już szczegółów budowli, ale pamiętam, że moją uwagę zwróciły wielkie organy położone naprzeciw ołtarza, i piękne gotyckie witraże i rozety, zajmujące całe powierzchnie ogromnych okien. Katedra sama w sobie jest bardzo wysoka, a tego, jakie wrażenie ogromu sprawia zarówno w środku, jak i na zewnątrz, po prostu nie da się opisać. Na zewnętrznych balkonach i fasadzie budynku umiejscowione są oczywiście słynne maszkarony, które oglądają Paryż z góry. Muszą mieć naprawdę piękny widok ;). Ogólnie to katedra bardzo mi się podobała i każdemu polecam tam pójść, naprawdę jest co zobaczyć, między innymi relikwie i rzeźby...
                             

wiem, że już jakiś czas temu, ale skończył się maj, dlatego teraz zrobię jego podsumowanie.
1.05.2017 - w ramach majówki odwiedziłam Książ, Szczawno - Zdrój i Pałac "Krzyżowa"
6.05.2017 - byłam na turnieju tanecznym w Sycowie
20 - 21.05.2017 - to był mój wyjazd do Milicza


czwartek, 25 maja 2017

Polska #7 - Milicz

Cześć Wam! :)
Na dzisiaj zaplanowałam napisać do Was post o miejscu, do którego wybrałam się na ostatni weekend. Jak widzicie po tytule, jest to Milicz.
Milicz - miasto w Polsce, w województwie dolnośląskim, leżące nad rzeką Barycz, w dolinie Baryczy. Mieszka tam 12 tysięcy osób, a powierzchnia Milicza wynosi 13,5 km2.
Pojechałam do Milicza na dwa dni, z jednym noclegiem. Choć w sumie to spałam w hotelu pod Miliczem. Na miejsce dojechaliśmy po południu i po zjedzeniu obiadu pojechaliśmy na wycieczkę rowerową (bo taki był główny cel wyprawy). Od rozpoczęcia przejażdżki do jej zakończenia otaczały nas piękne krajobrazy przyrody, o czym zaraz opowiem dokładniej.
  Na początku jechaliśmy przez zwyczajne wioski. Otaczały nas krowy i konie, wszędzie pola i świeża trawa. I ten zapach naturalnej świeżości w powietrzu... wspaniały, nie poczułabym tego w żadnym zakątku Wrocławia (nie mieszkam w samym Wrocławiu, ale bardzo blisko). Pierwszy przystanek zrobiliśmy sobie w Grabownicy, którą otaczają już Stawy Milickie i Park Krajobrazowy Dolina Baryczy. Zrobiliśmy tam postój, aby wejść na Wieżę Niebieskich Ptaków, czyli na wieżę obserwacyjną. Z góry doskonale widać Staw Grabownica. Widać, że woda jest tam naprawdę czysta, gdzieniegdzie można zobaczyć nawet małe wysepki porośnięte bujną roślinnością. A do tego jeszcze łabędzie i przelatujące nad trzcinami czaple...to wszystko sprawia, że cały obraz z wieży wygląda naprawdę malowniczo. Potem znowu przejechaliśmy kilka wsi aż dotarliśmy do lasu, w którym jechało się tuż przy brzegu jednego ze stawów, a klimatu dodawało kumkanie żab i piękna zieleń.
Stamtąd niedaleko już do gminy Krośnice, która moim zdaniem jest naprawdę bardzo ładna, mimo że mała. Działa tam kolej wąskotorowa połączona między innymi z Miliczem. Następnie pokonaliśmy kilka kilometrów drogami wokół pól i mniejszych lasków, i byliśmy już z powrotem w hotelu.
Łącznie pokonaliśmy ponad 20 km, po powrocie byłam więc bardzo zmęczona, ale jednak zadowolona, bo udało mi się zobaczyć trochę naprawdę fajnych miejsc.

  Na drugi dzień musieliśmy bardzo wcześnie zjeść śniadanie I opuścić nasz hotel, ponieważ odbywały się tam komunie. Ale to nie znaczy, że gdzieś jeszcze nie pojechaliśmy. Wręcz przeciwnie! Postanowiliśmy zrobić sobie przehcadzkę po Miliczu, już bez rowerów. Rodzice zostawili samochody na rynku I najpierw poszliśmy zobaczyć słynna w Miliczu Aleję Gwiazd Siatkówki. Ja akurat jestem zafascynowana tym sportem. Jednakże moim zdaniem nawet ten, którego siatkówka w ogóle nie obchodzi, mógłby zobaczyć to miejsce. W końcu, odbiły tu swoje dłonie prawdziwe gwiazdy ;). Następnym miejscem, do którego się udaliśmy, były ruiny zamku i park. A przy tym jeszcze szkoła leśnictwa. Mogłoby się to wydawać trochę dziwne, ale to właśnie ona I jej przepiękne ogrody były tu najlepszą atrakcją. Są naprawdę przepiękne. Z tyłu szkoły trafiliśmy przypadkiem na Szlak Kolorowego Karpia, który wiedzie przez Milicz, lecz my już dalej nim nie szliśmy. Na tyłach budynku szkolnego dalej ciagnie się park i płynie rzeka. My przesiedzieliśmy tu chyba najdłużej. Na końcu poszliśmy jeszcze na deser w pobliżu słynnego starego kościoła.
I to był już właściwie koniec. Wracajac zahaczyliśmy jeszcze tylko o nasza działkę w Złotówku. Po całej tej wycieczce stwierdzam, że Milicz jest jednym z najładniejszych polskich miast, jakie odwiedziłam, i każdemu polecam tam się wybrać.

Parę zdjęc z wyjazdu możecie zobaczyć na moim Instagramie @wiksia_h (jest tam między innymi zdjęcie z tyłu tej pięknej szkoły).
Także na dzisiaj się już z Wami żegnam, życzę miłego wieczoru, pa!




niedziela, 14 maja 2017

Polska #6 - Moja majówka 2017

Witajcie znowu, czytelnicy!
Minął już ponad tydzień od zakończenia majówki. W tym roku postawiliśmy z rodziną na jednodniową regionalną wycieczkę w Polsce. Zdecydowaliśmy się w końcu na trzy miejsca, o których zaraz tu napiszę. Plus, jeżeli nie widzieliście jeszcze posta z mojej zeszłorocznej majówki to polecam zjechać trochę na dół, bo tam czeka opis miejsca wartego polecenia na wolny weekend majowy. ;)
Miejsce 1 - Zamek Książ w Wałbrzychu
Zamek Książ - trzeci co do wielkości zamek w Polsce, znajdujący się w Wałbrzychu, przy czym jest jedną z jego największych atrakcji. Budowa całego zespołu rezydencji trwała od XV do XVII wieku, jednak zwiedzającym udostępniony jest tylko piastowski zamek.
Niestety, dużo więcej osób wpadło na ten sam pomysł, co my i korek do wjazdu na parking był niemiłosiernie długi (ostrzegam, że tak może być zawsze na dni wolne, zdarza się, że brakuje miejsc na głównym parkingu). Jednak nie zrezygnowaliśmy i wjechaliśmy na górę, na główny parking.
Najpierw idzie się koło dużej liczby budek z jedzeniem i straganów, a następnie obok małego ładnego jeziorka. Chwilę później dociera się już do pierwszych budynków zamkowych. Na wielbicieli jazdy konnej czeka stajnia Książ. Po kolejnej fali  straganów znajduje się już docelowy zamek.
I tu może Was zdziwię, ale o zamkowych wnętrzach nic nie napiszę, bo była ogromna kolejka, w której stalibyśmy ze dwie godziny, na co nie mieliśmy niestety czasu. W dotatku trwał wtedy Festiwal  Kwiatów, przez co kolejka była jeszcze dwa razy dłuższa niż normalnie. Zamek z zewnątrz wyglada naprawdę bardzo ładnie, mnie bardzo zachwycił widok zamku z bocznego punktu widokowego, wygląda naprawdę bardzo majestatycznie i olśniewająco, nie dziwię się, że tyle ludzi chciało tu dziś przyjechać, piękne okazały się również fontanny fontanny i śliczne ogrody. Alternatywą jest  jeszcze Ksiażański Park Narodowy, który już na początku zapowiada się ciekawie...

 Miejsce 2 - Szczawno -  Zdrój
Szczawno - Zdrój - urokliwe miasteczko uzdrowiskowe położone w Górach Wałbrzyskich, znajdujące się tuż za granicami Wałbrzycha. Ma powierzchnię około 14 km2 i zamieszkuje je 5 tysięcy osób.
Od razu spodobało mi się to miejsce, ja ogólnie bardzo lubię polskie miasta zdrojowe, są bardzo zadbane i mają w sobie pewien urok. Do Szczawna pojechaliśmy po "wizycie" w Książu. Ku mojemu zadowoleniu, było tam dużo cieplej niż w pierwszym miejscu. Najpierw poszliśmy w kierunku tej najładniejszej i najbardziej zabytkowej części Szczawna - Zdroju, czyli na deptak wzdłuż alei przy której znajduje się pijalnia wód, najlepsze restauracje i piękny budynek Teatru Zdrojowego. I tam podobało mi się najbardziej. Czysta aleja i takie wspaniałe, odrestaurowane budynki wokół... Potem idzie się prosto, do tej starszej części miasta, jest ona trochę bardziej zaniedbana, ale i
tak nie bardzo, więc tutaj również przyjemnie się idzie, za to chwilę potem dochodzimy już do bardzo ładnego parku zdrojowego, jednej z podstawowych ateakcji miast zdrojowych. Na końcu odwiedzamy dobrze urządzona pijalnię wód, w której na szczęście nie śmierdzi siarką, a wszystkie wody nawet mi posmakowały. Potem udajemy się na obiad i na główny parking. Po drodze spotykamy jeszcze wiewiórkę, która jakby w ogóle nie bała się ludzi. Szczawno - Zdrój było chyba najlepszym miejscem z całej wycieczki, a w dodatku stąd już niedaleko do czeskiej granicy. ;)
 Pijalnia wód w Szczawnie - Zdroju
Miejsce 3 - Pałac "Krzyżowa"
Pałac "Krzyżowa" - XVIII - wieczny pałac i kompleks budynków otaczających dziedziniec, tworzą razem Międzynarodowe Centrum Konferencyjne Krzyżowa. Znajduje się ono 8 km od Świdnicy i 55 km od Wrocławia w małej wsi o nazwie Krzyżowa. Teren należał kiedyś do rodziny von Moltke.

Jednak Pałac "Krzyżowa" to nie tylko praca i konferencje. To również miejsce kontaktu z naturą i jedyna w swoim rodzaju atrakcja turystyczna w okolicy. Najpierw przykuł moją uwagę wielki dziedziniec pokryty trawą, na którym akurat pierwszego maja były rozstawione różnego rodzaju dmuchane atrakcje i trampoliny. Na terenie obiektu funkcjonuje hotel, restauracja, a nawet przedszkole! Niestety, sam pałac nie jest udostępniony turystom, ale już z zewnątrz wygląda naprawdę obiecująco. Trochę za pałacem znajduje się cały czas należące do kompleksu Muzeum II WŚ i lat komunizmu. Jest ono zrobione na świeżym powietrzu, nowocześnie i z pomysłem. Powinno spodobać się osobom w każdym wieku. W razie czego, mniejsze dzieci zawsze mogą pójść na atrakcje na dziedzińcu, które są tu rozstawiane dość często. Krzyżowa to naprawdę bardzo miłe, rodzinne miejsce, a my jeszcze spotkaliśmy tam przypadkiem swoich starych znajomych. 😁
Mimo, że Krzyżowa to naprawdę mała wieś, możemy tu dojechać pociągiem. ;)
Kompleks budynków i Pałac "Krzyżowa"


Tak więc, to była moja jednodniowa majówka, ale nie żałuję że tylko jednodniowa, bo udało mi się zobaczyć naprawdę ciekawe miejsca, które polecam również Wam. Następnego dnia z domu pojechałam jeszcze na siedmiokilometrową wycieczkę nowym rowerem, więc nie było nudy...
                                                 Podsumowanie kwietnia:
                                Od 14 do 18 kwietnia byłam na Wielkanoc w Toruniu.

niedziela, 30 kwietnia 2017

Europa #5 - Centrum Babylon Liberec

Hej!
Ponieważ w tym roku na majówkę wyjeżdżam dopiero od jutra, a na razie robię sobie tylko dłuższe spacery po naszym lesie i do wsi obok, dzisiaj jeszcze opiszę mój zeszłoroczny majowy wyjazd, czyli wycieczkę do Liberca.
Liberec - piąte pod względem wielkości miasto w Czechach w Górach Izerskich,
ośrodek sportów zimowych. Położone jest nad Nysą Łużycką. Uważane za jedno z najpiękniejszych czeskich miast.
Chociaż ja będę dzisiaj więcej pisać o pewnym...hotelu, niż o samym mieście, a mowa tu o Centrum Babylon Liberec (http://www.centrumbabylon.pl/?gclid=CNXj4bvJzNMCFVlJGQodWo8NYA). Jest to duży czterogwiazdkowy hotel, który zrobiony jest na wzór starożytnego miasta Babilon. I ten zamysł naprawdę wyszedł im świetnie. Ja czułam się tam jak w tropikalnej starożytnej Azji! Ten cały Babilon może podchodzi troszkę pod tandetę, ale jeżeli chodzi o dzieci, to to się im właśnie najbardziej podoba, bo hotel jest zdecydowanie rodzinny. :)
Na ścianach wiszą obrazy z babilońskimi wojownikami, na szczycie budynku wznosi się piramida, we wnętrzu i na zewnątrz pełno jest palm i posągów, a nawet sam basen jest ogromny. Jednak największe wrażenie zrobił na mnie ogromny dziedziniec, którego wejście zdobiła wielka kamienna głowa. Na dziedzińcu w dużych "gablotach" (nie wiem, jak to inaczej nazwać) mieszkają małpki, żółwie i węże, a ściany obrasta bluszcz.
Jednak to centrum to nie jedyna atrakcja. W tym samym budynku znajduje się IQ Park Liberec, czyli centrum nauki, do którego dojdziemy przez małe "miasteczko" (w rzeczywistości jest ono w hotelu), w którym panuje temperatura 30 stopni Celsjusza. W IQ Parku znajdziemy informacje i doświadczenia związane z ludzkim ciałem, kosmosem czy wodą. Jest to atrakcja skierowana przede wszystkim do dzieci.
Na przeciwko hotelu znajduje się IQ Landia Liberec. Jest to dużo większe, kilkupiętrowe centrum nauki, które przeznaczone jest dla całych rodzin i aby zwiedzić całe, nie wystarczy przebywać tam jeden dzień. Najbardziej podobały mi się tam wystawy o geologii i o katastrofach naturalnych. Bardzo polecam wam seanse w planetarium. Nie ma problemu w zwiedzaniu IQ Landii cały dzień, ponieważ znajdziemy tam miejsca do odpoczynku i restaurację.
Spodobał mi się również rynek w Libercu, zwłaszcza ratusz, można też pójść na zakupy do tutejszego centrum handlowego.
Dla mnie takie atrakcje to był super trzydniowy majówkowy wyjazd, polecam go również wam! ;)
 

środa, 19 kwietnia 2017

Ameryka Południowa #1 - Wyspa Wielkanocna

Witam ponownie!
Miałam dodać ten post już wcześniej, ale wiecie... Święta, brak czasu, wyjazd do rodziny i tym podobne... Jednak Święta Wielkanocne były jeszcze niedawno, a chyba nie ma lepszego miejsca do opisania w tym czasie niż Wyspa Wielkanocna. Naprawdę chciałabym tam się kiedyś wybrać. :)
Wyspa Wielkanocna - wyspa pochodzenia wulkanicznego, leżąca na Oceanie Spokojnym i należąca do Chile, jej powierzchnia wynosi 163 km2, a zamieszkiwana jest przez ok. 6 tysięcy osób. Wyspa leży w klimacie podzwrotnikowym, a jej stolicą  jest Hanga Roa (zresztą jedyna miejscowość).
Jak widać, nie jest ona duża, nie mieszka tam wiele ludzi, ale na pewno jest ogromna pod względem przyrodniczym i kulturowym. Zapewne większość z Was kojarzy ją z posągami wielkich, owianych tajemnicą głów nazwanych Moai. I słusznie, bo to jej największa atrakcja turystyczna znana ludziom na całym świecie. Jeżeli chodzi o kulturę, to Wyspę Wielkanocną zamieszkują głównie Polinezyjczycy, możemy na przykład oglądać na pokazach ich tradycyjne tańce i stroje. Jak już wcześniej pisałam, piękna natura czeka na nas na każdym kroku. Nawet hanga Roa podczas budowy została pięknie w nią wkomponowana. Pod tymi względami jest to naprawdę miejsce warte odwiedzenia!
Teraz wypiszę już główne atrakcje Wyspy Wielkanocnej:
- Moai
- Rano Raraku
- Anakena Beach
- Park Narodowy Rapa Nui
- Hanga Roa
- Rano Kau
- Ano Akivi
 Słynne Moai

Piękna Anakena Beach
To już wszystko o Wyspie Wielkanocnej, ja tylko chciałabym Was przy okazji zaprosić na mojego instagrama: wiksia_h i snapchata: wikolec. Pa! :*


piątek, 7 kwietnia 2017

Wirtualne podróże

Hejka czytelnicy!
Dzisiaj post inny niż wcześniejsze, nie będzie o żadnym miejscu nawet na najdalszym krańcu świata. Dzisiaj podzielę się z wami moim zdaniem na temat wirtualnych podróży. Myślę, że każdy wie, co to oznacza, ale na wszelki wypadek powiem tylko, że jest to śledzenie danego miejsca na świecie, zwiedzanie go przez komputer, za sprawą książki, gry itd.
Według mnie takie podróżowanie to super sprawa! Możemy poczuć się jakbyśmy byli np. na rajskich Malediwach, nie ruszając się z domu. Teraz przedstawię kilka propozycji takiego podróżowania, postaram się podać ich dobre i złe strony, myślę jednak, że więcej będzie tych pierwszych...:)
*strony specjalnie do tego przeznaczone
Są takie strony internetowe, które zostały stworzone specjalnie do wirtualnego zwiedzania. Ukazują nam informacje o zabytkach w miejscu naszego podróżowania czy zdjęcia 360 stopni i nie tylko. Ja mogę polecić stronę o dużym wyborze miejsc do zwiedzania, jest prawdziwym sposobem na nudę: http://virtual-journeys.com/pl. Jedynym jej minusem jest dość kiepskie tłumaczenie na polski (bo sama strona jest oryginalnie zrobiona w języku angielskim), ale oprócz tego możemy się tam dużo dowiedzieć o danym miejscu, sami wybieramy zabytki jakie chcemy w nim wirtualnie odwiedzić. Na tej stronie zamiast opisów zabytków miast możemy wybrać oglądnięcie filmu (jak kto woli;)).
*książki i gazety
Tutaj odniosę się i do przewodników turystycznych, i do atlasów, i do książek przygodowych. Tak naprawdę, jakby pomyśleć, to osoba, która uwielbia czytać i jest też fanem podróży poznaje połowę świata poprzez czytanie. Nowe, ciekawe miejsce może nas wchłonąć z ciekawości dzięki kolorowym zdjęciom i interesującym opisom zawartym w naszym przewodniku.
To dzięki przeglądaniu barwnych map w atlasie i czytaniu ogólnych, ale konkretnych informacji o świecie, znalazłam nową pasję i zaczęłam interesować się geografią i turystyką.
Książki przygodowe, ale też podróżnicze, rozwijają naszą wyobraźnię i uczą dużo o kulturze i obyczajach danego miejsca.
Gazety również są wspaniałe, zwłaszcza dzięki ciekawym reportażom podróżników, którzy odwiedzili kiedyś opisane miejsce. Ja mogę baaardzo polecam wam gazetę "Podróże", bardzo fajnie się ją czyta, a na stronie możemy znaleźć jeszcze więcej artykułów i pomysłów na wycieczki.
http://podroze.se.pl/
*gry
Odwołam się tu najpierw do gier planszowych. Są w nich różnego rodzaju gry o geografii i turystyce, np. quizy (sama mam jeden), gdzie możemy się przede wszystkim dużo nauczyć, ale pozwiedzać również, dla mnie jest to super rozrywka!
Na grach komputerowych czy tych na telefon nie znam się może bardzo dobrze, ale mam takie gry, gdzie buduje się swoje miasto/państwo lub odwiedza się metropolii swoich znajomych - jak ja ostatnio (są to np. gry Sparkling Society, Megapolis, SimCity). Uważam, że to też jest fajny (oczywiście nie w stopniu uzależnienia) sposób na wirtualne zwiedzanie. Miłośnicy gier na pewno mogą też wirtualnie zwiedzać przez dobre symulatory lotu.

Innymi sposobami mogą być oczywiście jeszcze filmy, o których trochę wspomniałam gdzieś u góry, a nawet zabawa z młodszym rodzeństwem w wyspę czy coś takiego (jak ja dwa lata temu z moim bratem wyruszyliśmy na północnoamerykańską Wyspę AR xd)
Jak widzicie, wirtualne zwiedzanie to nic trudnego, a dostarcza dużo wrażeń i można to robić na wiele sposobów...
A co Wy myślicie o wirtualnym zwiedzaniu? Napiszcie w komentarzu! :)
                 Przy okazji, podsumowanie marca
4 - 5 marca byłam z zespołem tanecznym na turnieju w Karczewie, zakwalifikowolimy się na mistrzostwa świata we wrześniu w Czechach...:)

niedziela, 26 marca 2017

Polska #5 - Zamek Krzyżacki w Malborku

Witam Was z powrotem!
Dzisiejszy post (jak już pewnie zauważyliście) nie będzie ani o kraju ani o mieście, ale o konkretnym miejscu. Jeszcze dość niedawno za moją lekturę miałam książkę H. Sienkiewicza "Krzyżacy". Muszę przyznać (i tu się chyba nie zdziwicie), że była to najgorsza lektura, jaką kiedykolwiek czytałam. Tak nudna i długa, przebrnęłam przez nią z wielkim trudem. Ale nie o tym dzisiaj, więc dlaczego właściwie o niej wspominam?
Było tam, powiedzmy sobie, z kilka wątków, które mnie zainteresowały. Jednym z nich była wizyta głównych bohaterów na zamku w Malborku, dość dużym polskim miastem położonym w woj. pomorskim. Cała twierdza była opisana jako wielkie zamczysko, z przepięknymi i obszernymi komnatami oraz okazałymi ogrodami krzyżackimi. Teraz oczywiście wygląda trochę inaczej, ale i tak prezentuje się bardzo okazale, i oceniany jest jako ciekawe muzeum. Bardzo chciałabym je odwiedzić...
Zamek Krzyżacki w Malborku - zamek wzniesiony w kilku etapach od 1280 roku prze Zakon Krzyżacki. Jest to największy pod względem powierzchni zamek na świecie.
No właśnie, największy zamek na świecie. I jeszcze w Polsce, więc jak tu się nie pokusić na wycieczkę do tego pięknego miejsca?
Myślę zresztą, że taki cieplejszy wiosenny weekend doskonale nadaje się do zwiedzenia zamku.
A wy byliście tam może kiedyś? Jeżeli tak, to napiszcie proszę w komentarzach swoje odczucia związane z wizyta w tym miejscu, będzie mi bardzo miło...:*

poniedziałek, 13 marca 2017

Europa #4 - Anglia

Witam z powrotem!
Przepraszam za moją nieobecność, już nadrabiam. ;)
Anglię odwiedziłam już 4 razy, w tym kraju mieszka część mojej rodziny, a dokładnie mieszkają w miasteczku na zachodzie Wielkiej Brytanii o nazwie Stafford. W tym poście opowiem o moim tygodniowym pobycie na ferie 2017.
Anglia - państwo należące do Wielkiej Brytanii, ze stolicą w Londynie. Anglia była w przeszłości samodzielnym królestwem. Liczba ludności 53 miliony.
 Przylecieliśmy na lotnisko East Midlands, a potem mój wujek odwiózł nas do Stafford.
Osobiście bardzo lubię te miasteczko. Wszędzie jest zielono, nie za dużo szumu samochodów, ładna główna ulica. Niestety pogoda niezbyt dopisywała...W Stafford bardzo polubiłam jeszcze Victoria Park. Współgrajace ze sobą kompozycje wiosennych kwiatów. Oprócz tego jest tam obszerna klatka z ptakami i tropikalna szklarnia, która chyba najbardziej mi się spodobała. Fani zakupów mogą zaraz obok wejść do nowego centrum handlowego, my poszliśmy tam, kiedy padał deszcz, i trzeba przyznać, że wszystko jest ładnie wybudowane, a zakupowy szał można tu urządzić nawet na cały dzień!
*Blists Hill - Victorian Town
Trzeciego dnia naszego pobytu wybraliśmy się pociągiem do Victorian Town. Jest to atrakcja turystyczna pokazująca XIXwieczne miasto z epoki wiktoriańskiej. Dla mnie była to bardzo interesująca żywa lekcja historii. Wszędzie otaczały nas sklepiki, restauracje, domy, kuźnie, a nawet szkoły, czy drukarnie z XIX wieku poznajdywane w różnych częściach kraju, ale złączone razem właśnie tutaj. Spędziliśmy tam cały dzień i ledwo zdążyliśmy kupić pamiątki. Trzeba pamiętać, że sklepik tam jest czynny tylko do 17:00, a naprawdę warto go odwiedzić, zresztą jak i całe Victorian Town!
*Birmingham
W piąty dzień, znowu pociągiem, pojechaliśmy do jedngo z największych miast Anglii - Birmingham. Na początku dojechaliśmy autobusem, mijając po drodze China Town i nowoczesne centrum, do Cadburry World - wspaniałej fabryki angielskiej czekolady "Cadburry". Niestety (i tu chciałabym was ostrzec, jeśli macie zamiar się tam wybrać) nie udało nam się tam wejść, bo bilety trzeba było zarezerwować dzień wcześniej na ich stronie internetowej. Odwiedziliśmy tylko sklep i kawiarnię Cadburry. Była to niestety trochę strata czasu. :(
Wybraliśmy, że teraz jedziemy do Sea Life - jednego ze światowej sieci oceanariów, jednak zrobiło się już dość późno i za długo zajęłoby nam zwiedzanie Sea Life, a mieliśmy umówina godzinę na pociąg. Poszliśmy więc do centrum handlowego (chyba największego, w jakim byłam), chociaż z placu koło centrum widać było piękne stare Birmingham... Ludzi było mnóstwo, ale kupiłam i przeglądnęłam kilka rzeczy (i piłam takie dobre austarlijskie soki xd). Wróciliśmy ok. godziny 19:00. Akurat w Birmingham dopisała nam pogoda. :)
Bardzo żal mi było wyjeżdżać. W osobnych postach opowiem jeszcze o mojej wycieczce do Londynu i Stratford - Upon - Avon i Alton Towers, gdzie byłam ostatnim razem, półtora roku temu.
 Victorian Town
Śliczne typowe angielskie domki w Stafford
 Stary kościół w Birmingham, za nim nowoczesne wieżowce, a obok część centrum handlowego
 
 

wtorek, 28 lutego 2017

Europa #3 - Cavalese (Włochy zimą)

Witajcie po feriach!
Dzisiaj napiszę post o moim pierwszym tygodniu ferii, od razu w tytule zaznaczyłam, że jest to post o Włoszech zimą, bo byłam w tym pięknym kraju również 3 razy latem i o tym też na pewno jeszcze napiszę. :)
Włochy - państwo w Europie Południowej, usytuowane na Półwyspie Apenińskim. Słynie z pięknych plaż nad morzem śródziemnym jak i z pokrytych śniegiem Alp z dobrymi szlakami narciarskimi. Włochy to jedno z siedmiu najbardziej uprzemysłowionych i bogatych państw świata (sama się tym faktem zdziwiłam)! Włochy są trochę mniejsze od Polski, za to liczba ludności to ok. 60 mln.

W pierwszym tygodniu pojechałam właśnie na narty do Włoch w Dolomity z rodziną i znajomymi. Mimo, że drugi raz byliśmy w tym samym miejscu - dość małym, ale za to bardzo urokliwym miasteczku o nazwie Cavalese, i mimo, że wracałam do Polski ze stłuczonym łokciem po upadku na nartach, to i tak z żalem opuszczałam to cudowne miejsce. Dojechaliśmy tam samochodem, co zajęło nam ok. 10 godzin, jechaliśmy autostrada przez Polskę, Niemcy i Austrię, aż trafiliśmy przez przełęcz Brenero do Włoch. Choć czasami nie czułam się tam jak we Włoszech. Dlaczego? Otóż okazuje się, że nie tylko my wpadamy na takie pomysłowe wyjazdy i na stokach jest pełno Polaków. Wszędzie widać polskie szkółki narciarskie i słychać polską mowę. W sumie, nie dziwię się tym wyjazdom, takich widoków jak na stokach Dolomitów i tak dobrze przygotowanych tras narciarskich nie zobaczymy nigdzie w Polsce... Ale i tak mistrzami narciarstwa w Cavalese są włosi i włoskie dzieci. ;) My trzy razy pojechaliśmy na stoki w Cavalese (ośrodek Alpe Cermis) i trzy razy w Pampeago (o wiele wyżej, ok. 15 minut dalej, w tamtym roku jeździliśmy na narty tylko na stoki Pampeago). Oba miejsca bardzo mi się spodobały, jednak Pampeago oferuje więcej tras, a hitem jest przede wszystkim snowpark. Jednak cieszę się, że mogłam wypróbować czegoś nowego i zdecydowaliśmy się na kilkudniową jazdę w Cavalese.
Jeden wieczór przeznaczyliśmy na spacer po mieście. Jak już pisałam, jest to bardzo urokliwe, a w dodatku czyste i typowo włoskie miasteczko (takie mi bardzo pasują). Poszliśmy na prawdziwą włoską pizzę, wstąpiliśmy do pobliskiej piekarni i rzeczywiście udało nam się zobaczyć kawałek zabytkowego Cavalese. Znajdziemy tam stare kościoły, wojenne pomniki, piękne kamieniczki. Niby nic wielkiego, a jednak w rzeczywistości razem skomponowane daje ogromne wrażenie! Jednak bardzo spektakularny widok dają oświetlone nocą stoki (organizacja zjazdów nocnych). Za to wszystko co wymieniłam kocham te miasteczko, ale przede wszystkim za narciarską i włoską atmosferę.
Bo moim zdaniem Włochy to najpiękniejszy kraj w Europie!
Minął luty, więc robię podróżnicze podsumowanie miesiąca:
4.02. pojechałam a mecz męskiej siatkówki z tatą, bratem i koleżanką do Kędzierzyna- Koźle.
11.02. - 17.02. byłam na feriach we Włoszech
20.02 - 26.02. Na ostatni tydzień ferii poleciała z mamą i bratem do Anglii ( o tym też na pewno będzie post )

piątek, 10 lutego 2017

Afryka #1 - Republika Południowej Afryki (RPA)

Witam ponownie na moim blogu!
Dzisiaj trochę o RPA (będę używać tego skrótu do końca tego posta). W zeszłym roku był tam mój tata, ale znów służbowo, więc reszta rodziny nie mogła z nim polecieć...:(
Przywiózł nam za to dużo pamiątek, zdjęcia i masa wspomnień, dlatego myślę, że dobrze mi się będzie tu o RPA pisać, ale na początek trochę faktów.
Republika Południowej Afryki - państwo najbardziej wysunięte na południe kontynentu afrykańskiego, posiada aż 11 urzędowych języków, oczywiście większość stanowią plemienne. Jest to również najbardziej rozwinięte i najbogatsze państwo w Afryce, jego ludność przekracza 52 miliony, a powierzchnia ponad milion km2 (24 pozycja na świecie).
Mnie najbardziej w RPA zachwyciły piękne krajobrazy, niezwykła natura, ale również wkomponowana w nią nowoczesność.
Mój tata był w miastach East London i Port Elizabeth, ale jest dużo więcej takich atrakcji jak te!
Główne atrakcje RPA:
- Port Elizabeth
- East London
- miasto Kapsztad
- Park Narodowy Krugera
- Góra Stołowa
- Przylądek Dobrej Nadziei
- piękne plaże nad Oceanem Indyjskim
- Spotkanie Wielkiej Piątki RPA w parkach narodowych (lew, lampart, bawół, nosorożec, słoń)
- miasto Johannesburg
- Robben Island
Teraz pozwolę sobie wykorzystać trochę zdjęć mojego taty z jego wyjazdu do RPA :)

Od jutra zaczynam ferie i nie wiem, czy pojawi się w tym czasie jakiś post, bo mam tylko krótką przerwę między wyjazdem do Włoch i do Anglii...
Zdjęcia z tych wyjazdów będą na moim instagramie (wiksia_h) i snapie (wikolec), więc zapraszam! ;)
A dla czytelników - podróżników polecam niedawno przeczytaną przeze mnie książkę Martyny Wojciechowskiej "Japonia (Tokio)".

środa, 1 lutego 2017

Polska #4 - Świdnica

Witam po przerwie!
Przepraszam Was za długą przerwę, ale musiałam codziennie czytać po kilkadziesiąt stron "Krzyżaków" (ci, którzy mieli jako lekturę pewnie wiedzą, jaka to jest męka xd). Otóż byłam dwa tygodnie temu w Świdnicy, głównie pojechałam tam na WOŚP, ale potem poszłam jeszcze z koleżanką i jej rodziną na obiad do rynku, gdzie bardzo mi się podobało, zwłaszcza ratusz i kamienice...
Świdnica - miasto w województwie dolnośląskim położone nad rzeką Bystrzycą. Jako osada jest wspomniana w zapiskach historycznych już w 1243 r.! Aktualnie Świdnica liczy ok. 58 tys. mieszkańców i zajmuje powierzchnię 21 km2.
W Świdnicy byłam ostatnio tylko jeden dzień, ale mogłam zobaczyć, co to znaczy pomagać innym poprzez akcje WOŚP, ale również zwiedziłam trochę miasta, a dokładnie rynku, na czym teraz chcę się najbardziej skupić - na atrakcjach dla zwiedzających.
Główne atrakcje Świdnicy:
- Kościół Pokoju
- Ratusz w Świdnicy
- kamienice na rynku
- Park Młodzieżowy
- Trasa Książęca (trasa zabytków)
- Park Centralny
- Muzeum Dawnego Kupiectwa
Kamienice w Świdnicy Kamienice świdnickie - według mnie jedne z najpiękniejszych, jakie widziałam
Jeżeli chodzi o więcej zdjęć, od przyszłego posta będę już mogła dodawać nawet 10 bez problemu, ale na razie jest jeszcze tylko jedno, dużo zdjęć zabytków Świdnicy znajdziecie na: http://um.swidnica.pl/pages/turysci/galerie-fotograficzne.php?cat=/zabytki
Styczeń 2017 już za nami, dlatego chciałabym zrobić jego małe podróżnicze podsumowanie:
- 15 stycznia byłam właśnie w Świdnicy
- 22 stycznia byłam w Jaworze na turnieju tanecznym, niestety nie zwiedzaliśmy nic, ale trochę bardziej zainteresowałam się tym miejscem, więc może je jeszcze opiszę
- często chodziłam również do małego lasu koło mnie, zwłaszcza w dłuższy weekend Trzech Króli

środa, 18 stycznia 2017

Australia i Oceania #1 - Australia

Witam ponownie!
Miło mi znowu do Was pisać, dzisiaj post o bardziej egzotycznym miejscu niż poprzednie, jak możecie zauważyć, o Australii.
Australia - państwo na półkuli południowej, obejmuje duży obszar kontynentu Australii i Oceanii, zajmuje dużo wysp, największą Tasmanię. Jest to szóste co do wielkości państwo na świecie, władzę sprawuje Królowa Elżbieta.
Wczoraj, 17 stycznia, były moje urodziny. Najlepszy prezent urodzinowy w postaci spełnienia wymarzonej podróży? Z pewnością wybrałabym lot do Australii, myślę że mi odpowiadałyby 2 tygodnie w tym cudownym miejscu. Dlaczego je tak kocham? A no dlatego, bo Australia oferuje nam piękne krajobrazy zarówno miejskie, jak i naturalne. Ile już razy zwiedzałam wirtualnie Hamilton Island i zawsze te widoki mnie zachwycały, mimo że były tylko na ekranie telefonu. tropikalne lasy i długie plaże, gdy w Polsce doskwiera nam zimno i mróz. W tym kraju mamy też okazję spotkać się z wielką różnorodnością zwierząt, ale także kulturową, co dla mnie jest bardzo ciekawe i zawsze o tym pamiętam, gdy gdzieś podróżuję. O poznawaniu innych kultur. W dodatku teraz jest tam najcieplej i nie padają deszcze. A tak przy okazji, chciałabym odwiedzić w Australii stan australijski Victoria (moje imię ;)), można tam spotkać nawet pingwiny!
Główne atrakcje Australii:
- Sydney (chyba najbardziej znane australijskie miasto, a zwłaszcza Sydney Opera House)
- Melbourne
- Canberra (stolica)
- Ayers Rock (Uluru)
- Hamilton Island
- piękne plaże
- Brisbane
- Wielka Rafa Koralowa
- Park Narodowy Kakadu
Znalezione obrazy dla zapytania sydney opera house    Sydney

niedziela, 8 stycznia 2017

Polska #3 - Nasze lasy

Hej!
Znów przepraszam za długą nieobecność, moje postanowienie noworoczne to większa systematyczność na blogu. ;)
Dzisiaj coś trochę innego. Z racji, że nie udało mi się napisać posta o miejscu, do którego chciałabym pojechać na 3 dni, z okazji 6 stycznia ( w tym roku nigdzie się nie wybrałam), to może temat przedstawiony w tym poście nie będzie jakąś wielką podróżą, ale pozwoli wykorzystać ten ostatni dodatkowy dzień wolnego dużej liczbie osób (przynajmniej tak myślę).
Na 6 stycznia wyjeżdża z domu jednak dużo mniej osób niż na np. Majówkę czy na 11 listopada. Ale nawet jeżeli nie wyjeżdżasz, dlaczego by się gdzieś nie ruszyć?
Ja, mimo, że nigdzie nie wyjeżdżałam, to chodziłam codziennie do lasu na moim osiedlu. Przejście jego w tę i z powrotem zajmuje maksymalnie pół godziny. Uważam to za dobry pomysł, spacer na świeżym powietrzu po lesie, a czuć tego ducha podróży...:) Atrakcyjność lasów polega jeszcze na tym, że są piękne w każdą porę roku. Na wiosnę, kiedy przyroda na nowo budzi się do życia, a na drzewach pojawiają się pierwsze liście, w lato, gdy wszystko już w pełni kwitnie, jest mnóstwo zwierząt, grzeje słońce, ale drzewa zapewniają nam cień. Jesienią liście przybierają cudne barwy, a potem opadają na leśną ścieżkę. Coś pięknego! I wreszcie teraz, na zimę, gdy dużą część polski spowija biały puch, drzewa i ścieżki są nim pięknie przystrojone, rzeka zamarznięta. Nie ma za wiele zwierząt, ale nadal słychać śpiewające ptaki.
Tak można właśnie wykorzystać ten dodatkowy czas wypoczynku, jest naprawdę warto! Ja przechodzę mój las tak 3 - 4 razy na każdą porę roku, Was (jeżeli jest u was w pobliżu jakiś las) też do tego zachęcam.
A przy okazji, bardziej zainteresowanych podróżami, zachęcam do kupna gazety "Podróże" i "National Geographic - Traveler", znajdziecie tam dużo pomysłów na podróże i ich ciekawe opisy.