wtorek, 19 czerwca 2018

Europa #12 - Dania

Witam Was znowu!
Dzisiejszy post będzie bazowany na mojej wymianie klasowej z uczniami w Danii, na której byłam jeszcze 3 tygodnie temu. Była to moja druga wizyta w Danii i znowu bardzo mi się spodobało. Napiszę tu o kilku miejscach, które są warte odwiedzenia i zachęcają do pojechania na wycieczkę do tego pięknego kraju.
Dania (Królestwo Danii) - europejskie państwo położone na północy kontynentu (w większości Płw. Jutlandzki), wchodzące w skład krajów skandynawskich, najmniejsze z nich. Zajmuje powierzchnię około 43,1 tys. km2. Liczba ludności wynosi 5 mln 749 tys. Stolica kraju jest Kopenhaga.
Miejsca w Danii, które odwiedziłam i polecam
1. Kopenhaga
Oczywiście, nie mogło tutaj zabraknąć tej wielkiej metropolii. Na zwiedzanie stolicy kraju poświęciliśmy cały pierwszy dzień wycieczki. To był mój pierwszy raz w Kopenhadze i bardzo się cieszę, że udało mi się tam pojechać, ponieważ miałam możliwość zobaczenia wielu pięknych miejsc. Najpierw podeszliśmy na Plac ratuszowy, skąd mogliśmy od razu oglądasz ratusz w Kopenhadze. Wybudowany w 1903 roku, majestatyczny budynek z pięknie zdobiona fasadą z herbem miasta i pozłacana figurą biskupa Absalona. Sama wieża ratusza ma 106 m i jest zaliczna do jednej z najwyższych budowli w kraju.
Następnie podeszliśmy pod Christiansborg, czyli dawny dawny zamek królewski. Obecnie budynek mieści parlament duński oraz siedzibę władców Danii, a także muzea i biura rządu. Główna atrakcja w tym miejscu jest to, że można wejść na wieże budynku i oglądać panoramę miasta z góry. Niestety w poniedziałki  (dzień, w którym zwiedzaliśmy Kopenhagę) jest ona zamknięta dla zwiedzających. :(
Ostatnia wypróbowaną przez nas, godną polecenia, był godzinny rejs tramwajem wodnym  kanałami Kopenhagi. W trakcie jego trwania przewodnik opowiada nam o miejscach, które mijamy, a były to między innymi: Budynek Giełdy Borsen, Opera w Kopenhadze, piękną dzielnicę Nyhavn, ale mogliśmy także spoglądnąć na codzienne zycie mieszkańców, mieszkających w apartamentach nad wodą.
                                         

Panorama miasta
 
2. Aarhus
Drugie zarówno na dzisiejszej liście, jak i pod względem wielkości miasto w Danii. To tam mieszkali nasi Duńczycy z wymiany, z którymi codziennie chodziliśmy do ich szkoły i zwiedzaliśmy miasto. I po tych prawie czterech dniach mogę stwierdzić, że jest to jedno z najładniejszych, najbardziej tolerancyjnych i otwartych na ludzi miast, w jakich byłam. Mimo, że liczba ludności to około 240 tys., nie odczuwa się tego wiecznego gwaru czy pośpiechu. Zwłaszcza w okolicznych parkach nad pobliską zatoką.
Oczywiście, największą atrakcją w Aarhus jest tak zwane "muzeum z tęczą", czyli tak naprawdę ARoS Aarhus Art Museum. Zostało ono założone w 1859 roku i, co ciekawe, jest najstarszym publicznym muzeum w Danii poza obszarem Kopenhagi, a do tego jednym z największych muzeów w północnej Europie, z łączna liczbą 980,909 turystów w 2017 roku. Całe muzeum mieści się aktualnie w nowoczesnym, 10 - piętrowym budynku. We wnętrz znajdują się przede wszystkim liczne wystawy sztuki nowoczesnej (część z nich nawet interaktywna), a także dużo wystaw jeżeli chodzi o sztukę Duńskiego Złotego Wieku. Jednak o tym nie będę się rozpisywać, ponieważ nie mieliśmy dużo czasu na zwiedzanie. Napiszę tu o głównej atrakcji, czyli tarasie widokowym "Your rainbow panorama", zaprojektowanej przez  Ólafura Elíassona. Ogólnie to chodzi w niej o to, że w zależności, przy jakim kolorze tęczy na szybie staniemy, to w takim kolorze widzimy panoramę całego miasta. Muszę przyznać, że naprawdę warto, ponieważ widoki są świetne, a sama w sobie atrakcja i jej idea jest czymś oryginalnym.
Innym miejscem w Aarhus, które bardzo mi się spodobało, było Stare Miasto Aarhus. Jest to najstarszy na świecie skansen przedstawiający historię miasta. Muzeum ukazuje typowe życie mieszkańców Danii w XVI wieku. Od bogatych mieszczan do najbiedniejszych klas społecznych. Możemy zajrzeć do środka domów, sklepów czy miejsc pracy tamtejszych ludzi, a także wypróbować codziennych rozrywek z tego okresu czasu, czy nawet pooglądać stare klamki do drzwi czy zachowane dzwonki. To bardzo interesująca lekcja historii dla osób w każdej grupie wiekowej.
Taras widokowy muzeum ARoS, w tle nowoczesny ratusz Aarhus
 
3. i 4. - Legoland i Kongernes Jelling
 
W tej części opiszę dwie atrakcje razem, ponieważ nie będę się na ich temat jakoś bardzo rozpisywać i też nie są one tak duże jak miasta.
 
Legoland to zapewne wszystkim z was powszechnie znany park rozrywki w Billund, największy Legoland na świecie. W tym miejscu byłam już dwa razy, pierwszy raz w 2015 roku, ale za drugim razem wciąż robił na mnie ogromne wrażenie i bawiłam się świetnie.Leg godt” w języku duńskim oznacza „Baw się dobrze”. I rzeczywiście tak się tam właśnie wszyscy bawiliśmy. Na miejscu znajduje się Hotel Legoland (który polecam na przenocowanie na terenie parku, jednak pokoje trzeba rezerwować dużo wcześniej przed sezonem, jeśli spokojnie chce się znaleźć miejsce), a także cały park rozrywki, głównie liczne kolejki górskie. ja najbardziej polecam kolejkę Polar Explorer. Duże wrażenie robi tez Miniland, w którym znajdziemy wielką kolekcję światowych zabytków, zbudowanych wyłącznie z klocków Lego.
 
Kongernes Jelling to trochę mniej znana atrakcja w Danii, jednak moim zadaniem tak bradzo warta odwiedzenia, jak i sam Legoland. Jest to muzeum w mieście Jelling, należące do Narodowych Muzeów Danii. Jest to chyba najnowocześniejsze muzeum, w jakim byłam, bo niemalże całe jest złożone z interaktywnych atrakcji. Prze to też w ogóle nie nudzi. W jednym budynku możemy dowiedzieć się o historii duńskich wikingów i ich średniowiecznych historii przy ognisku, przedmiotach codziennego użytku znalezionych w grobach Duńczyków sprzed 1000 lat, posłuchać opowieści mitologii nordyckiej, poznać władców Danii, spojrzeć na pobliski kościół z tarasu widokowego, poznać historię miasta, napisać swoje imię i nazwisko runami, a także dowiedzieć się co nieco o historii Bluetootha, bo jest to z tym miejscem bardzo związane.
Podsumowanie maja:
Do 3 maja - wyjazd do Olandii
27.05. - 2.06.2018 - wyjazd do Danii
 
 
 
 

 

sobota, 26 maja 2018

Polska #12 - Olandia

Witam z powrotem!
Dzisiaj post o bardzo ładnym, wartym do odwiedzenia miejscu w Polsce. Ogólnie to miałam je tu opisać dużo wcześniej, bo byłam tam na majówkę, ale jakoś tak wyszło, że dopiero teraz. Lepiej późno niż wcale, prawda?
Skansen Olenderski Olandia – zabytkowy zespół dworsko-parkowy usytuowany w założonej we wsi Prusim leżącej na terenie Sierakowskiego Parku Krajobrazowego i Pojezierza Międzychodzko-Sierakowskiego, w województwie Wielkopolskim,w otulinie Puszczy Noteckiej, w województwie wielkopolskim.
Szczerze mówiąc, nie za bardzo chciałam jechać do Olandii. Ze względu na to, że w tym roku Majówka była trochę dłuższa, wolałam wybrać się w jakieś bardziej odległe miejsce, za granicę.
Ale już niedługo po przyjeździe na miejsce przekonałam się, że się myliłam.

Sam skansen przechodził w ręce bardzo wielu polskich rodzin, jednak pierwotnie został założony przez Olendrów - osadników holenderskich w Polsce - w czasie okresu wielkiej tolerancji religijnej. Nawet dzisiaj można tam zobaczyć bardzo wiele elementów kultury Holandii. Jest to oczywiście przede wszystkim zabudowa, ale także mnóstwo tulipanów, a także typowo holenderskie symbole wystrajające wnętrza zabudowań: magnesy z wiatrakami czy słynne chodaki.
W dodatku do Olandii należy także prywatna plaża nad Jeziorem Kuchennym, więc w wakacje możemy się tam kapać, bez obawy o tłumy ludzi w jego obrębie.
W Olandii, jako że leży w bardzo "dzikiej", niedotkniętej przez nowoczesna cywilizacje okolicy, jest mnóstwo przyrody. W samym ośrodku przynajmniej połowę zajmuje łąka, a tuż za nim znajduje się duży las i pola z wytyczonymi ścieżkami rowerowymi. Są to naprawdę piękne widoki, czasem tylko przerywane małymi wioskami.
W skład całego obszaru Olandii wchodzą:
- Dwór (obecnie hotel) – pochodzi z około 1730 roku
- Spichlerz (obecnie hotel) – wybudowany przez rodzinę von Reiche 1844 roku
- Stary Młyn (obecnie kotłownia z pomieszczeniami technicznymi) – wybudowany na zboczu przez rodzinę von Reiche w 1847 roku, jeden z 2 takich młynów w Polsce
- Kamiennik (obecnie hotel) – wybudowany przez rodzinę von Reiche w 1877 roku w całości z      kamienia
- Stodoła Fryzyjska (obecnie zaplecze weselne i konferencyjne) – wybudowany w końcu XIX wieku przez rodzinę von Reiche, jej dach jest pokryty bujnym mchem
- Wodnik (obecnie zaplecze techniczne) – wybudowany w końcu XIX wieku przez rodzinę von Reiche 
- Ogrodzenie – mur ceglany ze słupkami rozmieszczonymi co 5 metrów
- 2 hektarowy zabytkowy park
Teraz jeszcze zdjęcia:
Na zdjęciu widoczny Kamiennik oraz Stary Młyn
Podsumowanie kwietnia:
28.04.2018 - wyjazd do Kędzierzyna - Koźla
30.04 - 3.05.2018 - wyjazd do Olandii

sobota, 21 kwietnia 2018

Australia i Oceania #2 - Nowa Zelandia

Witam Was z powrotem!
Od razu przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale najpierw Święta, a potem dużo nauki... I z tego wszystkiego po prostu nie miałam czasu. Ale już jestem z powrotem na post o kraju na kontynencie, o którym już dawno nie pisałam.
Nowa Zelandia - państwo położone na południowo - zachodnim Pacyfiku, złożone z dwóch głównych wysp (Południowa i północna) oraz szeregu mniejszych. Stolica kraju jest położone na północnej wyspie miasto Wellington. Obecnie Nową Zelandie zamieszkuje ok. 4 mln osób, na powierzchni ok 268 km2. Od Australii dzieli ją 1600 km.

Ja, osobiście, bardzo chciałabym odwiedzić Nową Zelandię i mam nadzieję, że będę miała taką okazje i z niej kiedyś skorzystam. Dlaczego?
Szczerze, jak byłam młodsza, nie wiedziałam o niej prawie nic, oprócz tego, że istnieje. Dopóki nie obejrzałam "Hobbita". Te malownicze krajobrazy... ten spokój natury, niemalże niczym niezakłócony. Niezwykłe zwierzęta i rośliny, których nigdzie indziej się nie zobaczy. po prostu raj na Ziemi. Dodatkowo, w te wakacje, miałam okazję spotkać się z Nowozelandczykiem i porozmawiać z nim właśnie o podróżach i kulturze w jego kraju. Kiedy pokazał mi zdjęcia miasta, w którym mieszka - Queenstown - to byłam już w stu procentach zakochana w Nowej Zelandii.
A więc, co tam można zwiedzić?
- największe miasto w kraju: Auckland, m. in. ze słynnym punktem obserwacyjnym - wieża radiową Sky Tower
- miasto Queenstown, położone nad malownicza zatoką Wilforda, ponadto w okresie zimowym bardzo popularne jest tu narciarstwo
- miasto Wellington, gdzie możemy odwiedzić m. in. Muzeum Narodowe Nowej Zelandii
- miasto Christchurch ze znaną Cardboard Cathedral
- Rotoura, gdzie znajdziemy słynne gejzery i jeziora termalne
- Dunedin, gdzie mamy okazje spotkać pingwiny
- Park Narodowy Fiordland oraz Park Narodowy Tongariro
- lazurowe jezioro Te Anau
- lodowiec Fox Glacier
Ponadto Nowa Zelandia to państwo różnego rodzaju sportów ekstremalnych, np. bungee czy spadochroniarstwa, więc dla odważnych będzie to kolejna, pełna wrażeń atrakcja.;)
                                                  Krajobraz Parku narodowego Fiordland
                                                       Wieczorne zdjęcie Queenstown
masywny lodowiec Fox Glacier

                                        

sobota, 17 marca 2018

Europa #11 - Irlandia i Irlandia Północna

Hejka!
Do tego posta wybrałam akurat te dwa państwa z uwagi na święto, które jest tam dzisiaj obchodzone, czyli Dzień Świętego Patryka. Ja, mimo, że nigdy nie miałam okazji jego świętować, uwielbiam oglądać różne filmiki z zielonych parad na ulicach irlandzkich miast. Widać, że jest ono mega pozytywne i ludzie po prostu dobrze się tam bawią, a nie idą tam z przymusu.
Ale ja nie o samym święcie miałam pisać, więc wracając do tematu, na początek kilka podstawowych informacji o samych krajach.
Irlandia (nieoficjalnie Republika Irlandii) - państwo na zachodzie Europy, zajmujące większą część wyspy o tej samej nazwie, oddzielone od Wielkiej Brytanii Kanałem Św. Jerzego. Stolicą Irlandii jest miasto Dublin. Powierzchnia państwa to około 70 tys. km2, a liczba mieszkańców to ok. 4,8 mln. Symbolem Irlandii jest harfa.
Irlandia Północna - prowincja, część składowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Stolicą kraju jest Belfast. Powierzchnia Irlandii Północnej to około 14 tys. km2, a liczba mieszkańców to ok. 1,9 mln. Symbolem Irlandii Północnej jest koniczyna.
W obu krajach mówi się po angielsku i irlandzku, ale w Irlandii Północnej jest jeszcze jeden język urzędowy: scots.

Bardzo chciałabym odwiedzić wyspę Irlandię, ponieważ jest tak pięknie wiecznie zielona i trochę tajemnicza przez to, że jej wysokie klify są często osnute mgłą, a poza tym kojarzy mi się z optymizmem w ludziach, którego doświadczyłam w Wielkiej Brytanii. Mam nadzieję, że jeszcze niedługo uda mi się tam wybrać.
+ jest tam mnóstwo ciekawych atrakcji:
Irlandia:                                                           Irlandia  Północna:
- miasto Dublin                                                 - miasto Belfast
- miasto Galway                                                - klif Carrik - a - Rede Rope Bridge
- miasto Cork                                                     - park rozrywki Barry's Amusements
- zamek Blarney                                                 - akwarium Exploris
-zamek Kikenny                                                 - zamek Dunluce
- Park Narodowy Killarney                                - klif The Gobbins
- klimatyczna wioska Howth, przyciąga            - szczyt Slievie Donard
  turystów swoimi klifami
- hrabstwo Donegal                                  
  
 Dublin - stolica Irlandii
 Krajobraz PN Killarney
 Klif The Gobbins
 Zamek Dunluce na wybrzeżu wyspy
 
Podsumowanie lutego:
24 - 25.02.2018 - weekendowy wyjazd do Gorzowa
 
Więc to by było tyle na dzisiaj, na koniec chciałabym tylko Wam wszystkim życzyć wesołego Dnia Św. Patryka! ;)

 
 
 

czwartek, 22 lutego 2018

Kontynent wiecznej zimy - Antarktyda

Witam Was ponownie!
Dzisiaj trochę inny post, bo będzie on o całym kontynencie, a nie, jak przedtem, o konkretnym miejscu na. Ten kontynent jest według mnie bardzo niezwykły i wyjątkowy - Antarktyda. Mimo, że wiem o trudnych warunkach na Antarktydzie, o występujących tam dni i nocy polarnych, o nieustających mrozach i utrudnieniach w transporcie, to bardzo chciałabym tam kiedyś pojechać. Po prostu jest tam coś, co sprawia, że Antarktyda jest jedyna w swoim rodzaju, z przewagą natury nad cywilizacją i niezakłócanym spokojem.
Antarktyda - najdalej na południe Ziemi położony kontynent, o powierzchni 14 mln km2, otoczony przez Ocean Południowy. Znajduje się na nim biegun południowy. Na Antarktydzie nie ma żadnych krajów, jak i stałej ludności. Mieszkają tam okresowo tylko naukowcy w stacjach badawczych. Około 98% Antarktydy pokrywa polarna czapa lodowa o średniej grubości 1,9 km.

Wycieczki turystyczne na Antarktydę są organizowane tylko w okresie letnim (tj. od listopada do marca), można się tam dostać drogą lotniczą lub statkiem z argentyńskiego miasta Ushuaia lub z chilijskiego miasta Punta Arenas, jednak koszt podróży jest wysoki. No ale, jak już tam jesteśmy, to co możemy na Antarktydzie zobaczyć oprócz podglądania życia takich zwierząt jak pingwiny, foki czy wieloryby?
Możemy wypłynąć w obszar Arktyki, na wody okalające Antarktydę. Na Oceanie Południowym możemy podziwiać takie wyspy jak Szetlandy Południowe z Wyspą Króla Jerzego, gdzie znajduje się polska stacja badawcza im. Henryka Arctowskiego. Możemy też zwiedzić francuskie Wyspy Kergeulena, południowo - afrykańskie Wyspy Księcia Edwarda. Każdy archipelag, mimo leżący w tym samym klimacie co pozostałe, ma nam coś innego do zaoferowania.
 Wbrew pozorom, nurkowanie w zimnych wodach O. Południowego przyciąga wielu turystów, głównie ze względu na możliwość zobaczenia takich choćby zwierząt jak lamparty morskie.
Ruch turystyczny na samej Antarktydzie koncentruje się w zachodniej części, gdzie popularnością alpinistów cieszy się "Korona Ziemi" - Masyw Vinsona, czyli najwyższy szczyt Antarktydy.
Dla ciekawostki można jeszcze podać, że w  takich surowych warunkach oczywiście nie żyją prawie żadne rośliny, oprócz mchów czy porostów. Jednak na  Antarktydzie gatunków mchów, porostów i glonów jest łącznie aż około 350! Często występują w jaskrawych, "egzotycznych" barwach.

W tym poście to już wszystko na temat z pozoru nudnego i jednolitego, a jednak wartego zobaczenia i wyjątkowego kontynentu. ;)
 Masyw Vinsona (4897 m.n.p.m.)
 
Pingwiny cesarskie na tle lądolodu Antarktydy
Krajobraz Szetlandów Południowych
 
 

czwartek, 1 lutego 2018

Europa #10 - Szpindlerowy Młyn

Witam Was ponownie!
Nie wiem jak Wy, ale ja już niestety po feriach. ;(
Dzisiaj jednak powrócę jeszcze na chwilę do wspomnień z moich ferii, a konkretnie do miejsca, gdzie aktywnie spędziłam pierwszy tydzień przerwy od szkoły - w Szpindlerowym Młynie. Napiszę tu o sprawdzonych przeze mnie atrakcjach, które bardzo mi się spodobały, więc zapraszam! ;)
Szpindlerowy Młyn - miasto w północnych Czechach, w Karkonoszach, niedaleko granicy z Polską. Niedaleko ujścia rzeki Łaby. Miasto słynie głównie z tego, że jest największym kurortem narciarskim w Czechach.

Tak, na pewno największą rolę odgrywają w Szpindlerowym Młynie narty. Sama przyjechałam tam właśnie po to, by uprawiać ten sport. Te miasto wręcz nim żyje. Nie możemy, co prawda, porównywać tych warunków do alpejskich kurortów, ale jak na środkowo - europejskie standardy są naprawdę bardzo dobre, a już na pewno lepsze niż w Polsce. Jeżeli warunki sprzyjają (tzn. śnieg nie sypie prosto w twarz podczas jazdy) to trasy są super wyratrakowane i jeździ się gładko. Poza tym w Szpindlerowym Młynie zjazdy narciarskie są zróżnicowane - dużo i o różnym poziomie trudności. Uważam to za wielka zaletę, ponieważ każdy znajdzie coś dla siebie.
 Ja w Szpindlerowym Młynie jeździłam na dwóch najbardziej popularnych górach - Svaty Petr (najbardziej popularna, z największą ilością i najlepiej przygotowanymi trasami) i Medvedin (najwyższa góra w mieście - 1235 m. n. p. m., z dużym charakterystycznym napisem "Medvedin" na szczycie). Po kilku dniach jazdy w tych górach stwierdziłam, że naprawdę się nie dziwię, że Szpindlerowy Młyn to najlepszy i największy kurort narciarski w Czechach.
Poza tym nie spodziewałam się, że takie Karkonosze mogą być tak piękne. Przedtem nie doceniłam uroku tych gór. Naprawdę, budzić się w typowym górskim hotelu i od razu spojrzeć na wychodzące zza gór słońce to coś, co naprawdę motywuje do aktywności fizycznej. ;)

Oprócz nart mogę również bardzo polecić spacer do centrum miasta. Tam poczuje się taki typowy klimat czeskich miasteczek w górach. Ścisłe centrum to istne zimowe królestwo. Wielkie figury lodowe zapełniające każdą wolną przestrzeń wyglądają bardzo majestatycznie i imponująco. W połowie stycznia stała tam jeszcze ogromna choinka, bardzo ładnie i subtelnie udekorowana lampkmi o różnych kształtach. No i słynny Biały Most, który wisi nad Łabą, jeden z symboli miasta. W centrum możemy jeszcze spróbować lokalnych czeskich specjałów (i tu polecam tradycyjna restaurację Lebeda). Jak i dań z całego świata - są restauracje meksykańskie, włoskie czy skandynawskie.

A więc, do Szpindlerowego Młyna naprawdę polecam się wybrać, bo można tam doświadczyć PRAWDZIWEJ ZIMY, a jest położony niedaleko od polskiej granicy. Teraz trochę zdjęć.
 
Napis "Medvedin" na najwyższym punkcie miasta
 
 Stok narciarski "Stoh" w Szpindlerowym Młynie

Na zdjęciu widoczny jest Biały Most
 
Na koniec podsumowanie miesiąca:
1-2 stycznia 2018- mój pobyt w Gorzowie i w Lubinie
14 - 18 stycznia 2018 - wyjazd do Szpindlerowego Młyna
19 - 26 stycznia 2018 - wyjazd do Anglii

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Europa #9 - Austria

Witam Was w Nowym Roku!
Właśnie, na wstępie chciałabym Wam życzyć w 2018 roku dużo radości, sukcesów, spełnienia marzeń i oczywiście mnóstwa niezwykłych podróży!
Dzisiaj o kolejnym europejskim kraju, który od razu kojarzy mi się z zimą. Być może wieloma z Was także. Wybrałam Austrię jako temat dzisiejszego posta ponieważ zbliżają się ferie zimowe no i w dodatku cała Polska żyje jeszcze Turniejem Czterech Skoczni... Ale ja dzisiaj pokażę Wam atrakcje związane, które można w Austrii zobaczyć o każdej porze roku. Na początek trochę informacji o samym kraju.
Austria - państwo położone w środkowej Europie, którego powierzchnia wynosi 83 854 km2., zamieszkuje je ponad 8,5 miliona osób. Austria składa się z dziewięciu krajów związkowych, stolicą jest Wiedeń. Ponad połowa kraju znajduje się w Alpach, a najwyższy szczyt to Grossglockner (3797 m. n. p. m.)

I zanim wymienię te wszystkie główne atrakcje po myślniku, jak to robię w wielu postach, chciałabym na chwilę nawiązać już do tematu ferii zimowych, w końcu pierwszy turnus zaczyna się już za tydzień... Austria to niewątpliwie bardzo atrakcyjne miejsce na zimowe wyjazdy dla Polaków, o czym możemy się przekonać nawet w naszym najbliższym otoczeniu, po prostu wypytując znajomych. Bo w Austrii jest przede wszystkim to, czego brakuje większości Polski - prawdziwa, śnieżna zima i rewelacyjne stoki narciarskie. Sama pamiętam, że zanim zaczęłam jeździć z rodziną na narty do Włoch parę lat temu to wcześniej zawsze odwiedzaliśmy właśnie Austrię. Jest pełno śniegu, stoki doskonale przygotowane, a o widokach ze szczytów to już nie mówię... No i te klimatyczne miasteczka z typowymi alpejskimi domkami wyglądają po prostu przeuroczo. :)
Główne atrakcje Austrii:
- oczywiście całe miasto Wiedeń, które w sumie widziałam tylko przejazdem, a bardzo chciałabym je zwiedzić, najbardziej chyba Pałac Schonbrunn
- Twierdza Hohensalzburg
- Krimmler Wasserfąlle
- miasto Innsbruck
- miasto Salzburg
- Jezioro Worthersee
- Schlossberg (piękna wieża zegarowa)
Jak widać, Austria ma dla turystów wile do zaoferowania, ja osobiście, po kilku wizytach, uwielbiam ten kraj! Jak zastanawiacie się nad jakimiś wyjazdami w Europie, bardzo polecam!
Przepraszam za niedawanie niemieckich znaków, ale sami wiecie... Nie chce mi się wszystkiego znowu przestawiać... ;)
To będzie wszystko z głównych atrakcji teraz jeszcze zdjęcia i podsumowanie grudnia 2017:
 Panorama Wiednia
Fragment malowniczego jeziora Wothersee, woda takiego koloru jak na Karaibach!
Wysoko położona Twierdza Hohensalzburg
 
Podsumowanie grudnia:
23. - 28.12.2017 - mój świąteczny pobyt w Toruniu
29.12 - 2.01.2018 - wyjazd do Gorzowa