sobota, 12 sierpnia 2017

Ameryka Północna #3 - Dominikana

Witam znowu!
Zapraszam do czytania dzisiejszego posta, w którym opiszę miejsce do którego na pewno chciałabym  kiedyś polecieć na wakacje. :) Jest nim Dominikana.
Dominikana - drugie co do wielkości państwo na Morzu Karaibskim w Ameryce Północnej, leżące na wyspie Haiti (dzieli ją z jeszcze jednym państwem - Haiti). Stolica kraju to Santo Dominigo. Dominikana jest znana turystycznie ze swojego tropikalnego klimatu i pięknych plaż.

Tak, niewątpliwie pięknych. Zakochałam się w Dominikanie w tamtym roku od samego oglądania zdjęć, artykułów w gazetach podróżniczych i filmików, a co dopiero tam być! Ten ciepły klimat, ta zieleń ( wszędzie palmy), egzotyczne zwierzęta, nowa kultura, piękne karaibskie plaże, i wreszcie krystalicznie czyste wody Oceanu Atlantyckiego i Morza Karaibskiego z licznymi rafami koralowymi i tradycyjne kolorowe domki przy brzegu. Istny raj na Ziemi. Bardzo chciałabym go odwiedzić, ponieważ oferuje bardzo dużo ciekawych atrakcji. Może się uda...;)
Główne atrakcje turystyczne Dominikany:
- całe miasto Santo Dominigo (z główną katedrą, narodowym ogrodem zoologicznym, twierdzą Ozama i wieloma innymi)
- miasteczko turystyczne Punta Cana nad brzegiem Atlantyku ( według mnie najładniejsze, choć trochę przepełnione w czasie sezonu)
- Park Narodowy Los Haitises
- Wyspa Saona na Morzu Karaibskim
- Plaża Bavaro w Punta Cana
- Pomnik Columbus Lighthouse
- Zatoka Samaná

Fragment Bavaro Beach
 
Panorama Santo Dominigo z nowoczesnymi budynkami na czele

To już na tyle z Dominikany, teraz jeszcze podsumowanie lipca:
                         Od 9 do 19 lipca byłam na obozie na Malcie
                         Od 24 lipca do 7 sierpnia byłam u dziadka pod Gorzowem Wielkopolskim
Jutro wylatuję na Wyspy Kanaryjskie, zapraszam do oglądania zdjęć na moim snapie: wikolec i instagramie: @wiksia_h.
Chciałam tylko jeszcze podziękować za prawie 100 wyświetleń pod ostatnim postem, oby tak dalej! :)

wtorek, 25 lipca 2017

Europa #7 - Malta

Hej!
Ostatnio spędziłam 10 dni na obozie językowym pod kątem angielskiego, który zorganizowano na Malcie. Tak mi się tam spodobało, że aż nie chciałam wracać! ;) Resztę opiszę pod spodem...
Malta - europejskie państwo na wyspie położonej między Sycylią (81 km) a Tunezją (286 km) na Morzu Śródziemnym. Obejmuje archipelag Wysp Maltańskich, razem liczy 316 km2, co czyni Maltę dziesiątym najmniejszym krajem świata.
Mimo, że Malta ma małą powierzchnię, to jest za to bardzo bogata w atrakcje turystyczne i wspaniałe krajobrazy. Nie bez powodu liczba osób na Malcie wzrasta w sezonie wakacyjnym o ponad milion!
Ja poleciałam tam najbardziej ze względu na angielski (obok maltańskiego jest on drugim językiem urzędowym), więc większość czasu spędzałam w brytyjskiej szkole w San Gwann, mieszkałam u angielskiej rodziny, ale znalazło się trochę czasu na zwiedzanie i wypoczynek.
Teraz wypiszę miejsca, które odwiedziłam i mogę Wam polecić. :)

*Splash & Fun Water Park
Jest to duży park wodny w Naxxar na północy wyspy. Ludzie spędzają tu średnio aż 4 godziny, czemu się nie dziwię. Cały park oferuje przede wszystkim mnóstwo dodających wrażeń zjeżdżalni, od najbardziej łagodnych po te spadające pionowo w dół! Moja ulubiona to pomarańczowa rampa z pontonami. Ale oprócz zjeżdżalni jest jeszcze więcej atrakcji, takich jak leniwa rzeka, stopnie do skoków do wody, basen z falami. Do tego wspaniałe widoki, ponieważ cały kompleks znajduje się tuż przy morzu. Gdy zostanie jeszcze trochę czasu, a nie chce się już wchodzić do wody, można odpocząć na leżaku w cieniu palm lub pooglądać pokazy delfinów w delfinarium zaraz obok.
Splash & Fun to niewątpliwie jeden z najlepszych Aquaparków w jakich byłam!
* Paradise Bay
Paradise Bay to zatoka Morza Śródziemnego znajdująca się w północno - zachodniej części Malty. Po jednej stronie znajduje się Paradise Bay Resort Hotel z dużym basenem i widokiem na całą zatokę, a po drugiej kamienista plaża, klify, groty skalne, i restauracja. Krajobraz jest naprawdę niesamowity, z piękną lazurową wodą i skałami, a do tego jeszcze kilka palm... Lecz niestety plaża nie jest duża i trzeba mieć szczęście (albo przyjść rano), aby zająć w miarę duże miejsce. Plusem jest to, że podczas upału jest możliwość wypożyczenia tam leżaków i parasoli.
* Valletta
Valletta to stolica Malty, jednocześnie najdalej na południe wysunięta europejska stolica. Główny ośrodek turystyczny kraju, gdzie wszystkie ulice ułożone są względem siebie pod kątem prostym. Nasza grupa wybrała się do Valletty w piątek tuż po lekcjach komunikacją miejską, którą można dotrzeć do miasta praktycznie z każdego przystanku na mapie Malty. Najlepiej wejść do Valletty od strony bramy miejskiej, ponieważ tuż za nią możemy znaleźć okazałe mury ruin Królewskiej Opery zbudowanej w II połowie XIX wieku, a zniszczonej podczas II wojny światowej, po tym nie została już odbudowana i spowodowało to jej zamknięcie. Tuż obok stoi jednak Nowa Opera, której sala koncertowa może pomieścić tysiące widzów, przez co tu właśnie odbywają się główne koncerty na wyspie. Gmach opery jest wybudowany w nowoczesnym stylu, ale w podobnej kolorystyce do dawnej opery, więc według mnie razem prezentują się bardzo ładnie.
Warto zobaczyć również Ogrody Barrakka, z wieloma fontannami, kolorowymi kwiatami, rzeźbami i miejscami, gdzie można odpocząć w cieniu drzew. My zaszliśmy do górnych ogrodów, ale można odwiedzić także dolne. Ogrody strasznie mi się spodobały, tyle tam było zieleni, i panował taki przyjemny uspokajający nastrój. Można było ochłodzić się trochę przy fontannach, w cieniu pooglądać tę całą niezwykłą kompozycję. A w dodatku, gdy wyjdzie się na taras widokowy, rozpościera się wspaniały widok na główny fort Valletty i Trzy Miasta.
Innym znanym zabytkiem jest Konkatedra Św. Jana. Ta rzymskokatolicka świątynia jest w środku cała wysadzana złotem, niestety przez to wstęp do niej jest bardzo drogi (my nie weszliśmy), ale oglądając zdjęcia już widzi się ten ogrom kościoła, zdobiony od środka pięknymi freskami i witrażami od podłogi aż po sufit.
Kiedy zmęczymy się zwiedzaniem, warto wstąpić do kawiarni Cordina, założonej w 1837 roku w zabytkowym budynku przy Triq Ir - Repubblika. Sufit jest zdobiony pięknymi freskami, a w środku serwują naprawdę pyszną mrożoną kawę.
* Gozo i Comino (blue Lagoon)
Gozo i Comino to wyspy należące do archipelagu Wysp Maltańskich. Odwiedziliśmy je w sobotę.
Gozo - druga co do wielkości wyspa ze stolicą o nazwie Victoria (inaczej Rabat) posiada parę turystycznych atrakcji. Jedną z nich jest na przykład bazylika Gozo Ta Pinu, która jest jedną z najważniejszych świątyń w kraju. Ciekawe jest to, że bazylika miała być poddana rozbiórce, ale pierwsza osoba, która wbiła kilof, złamała sobie rękę. Uznano to za cud i ostrzeżenie, przez co zaprzestano prac. W środku świątyni można znaleźć wiele przepięknie wystrojonych ołtarzy, a także dwa pomieszczenia, w których znajdują się listy od ludzi, którzy ponoć doświadczyli cudów ofiarując modlitwy Matce Bożej. Uważam, że to naprawdę piękne, acz trochę tajemnicze i dziwne miejsce. ;)
Jeszcze jedną atrakcją, którą zobaczyliśmy na Gozo, była stara stolica wyspy, a zarazem główny fort - Cytadela. Ogromne mury naprawdę robią wrażenie, a w środku znajdziemy multimedialne, bardzo dobrze zorganizowane muzeum, które pokazuje historię tego miejsca, między innymi przez krótki film, który pokazuje czasy budowy Cytadeli poprzez Wielkie Oblężenie, poprzez czasy Napoleona, aż do dziś. Po wspięciu się przez mury na szczyt zobaczymy całą panoramę Gozo, wspaniały widok!
Na Gozo dotrzemy z Malty promem Gozo Channel Line.
Comino - mała wysepka, którą zamieszkuje tylko jedna rodzina, znajduje się pomiędzy Maltą a Gozo. Niby taka mała, a jednak posiada atrakcję turystyczną obleganą w sezonie przez miliony turystów. Mowa tu o blue lagoon - lagunie z piękną lazurową wodą i okazałymi skałami. Rzeczywiście, woda ma tu kolor po prostu krystalicznie czysty i nieziemsko błękitny. Plusem jest też to, że pod wodą stąpamy po białym piasku, więc nie ma ryzyka, że okaleczymy się o skały (w przeciwieństwie do samej plaży, ludzie rozkładają koce dosłownie NA SKAŁACH). Znalezienie miejsca jest wielką sztuką, a jak już się coś znajdzie, to nie jest to duży kawałek. W sierpniu trzeba tu uważać, ponieważ meduzy tego rejonu niestety nie opuszczają...
Inne miejscowości turystyczne Malty to na przykład: Marsaxlokk ze swoim targiem, portem i plażą St. Peters Pool, Sliema i jej Sanktuarium Kotów, Mdina z wielkim kościołem czy St. Julians i Zatoka Spinola.
To chyba już wszystko z mojej strony o Malcie, teraz jeszcze zdjęcia.
 Paradise Bay
 Panorama Valletty
 
Blue Lagoon (po prawej skrawek niezamieszkałej wyspy Cominotto - 3,5 km2)
Zdjęcia:
http://www.thomson.co.uk/destinations/europe/malta/malta/paradise-bay/holidays-paradise-bay.html
http://www.telegraph.co.uk/sponsored/travel/malta-lifestyle/12159642/things-to-see-in-valletta.html
http://www.huffingtonpost.com/2014/08/08/comino-island-in-malta-ha_n_5647511.html






niedziela, 9 lipca 2017

Polska #9 - Pogorzelica i Niechorze

Hejka!
W tym poście opiszę mój pierwszy wakacyjny wyjazd w tym roku - nad  polskie morze. Choć tak naprawdę jestem tam co roku już któryś raz z kolei!
Jeżdżę do hotelu i chodzę na plażę w Pogorzelicy, ale często spacerujemy po mieście obok, trochę bardziej turystycznym - Niechorzu, dlatego tutaj opiszę mój pobyt w obu, ale najpierw bardziej encyklopedycznie...
Pogorzelica - wieś, a także miejscowość wypoczynkowa położona w województwie zachodniomorskim nad Morzem Bałtyckim, należy do  Gminy Rewal.
W Pogorzelicy największa atrakcja to rozległa plaża. Jest do niej kilka wejść, a przy każdym znajdziemy małe bary, w których można kupić też np. lody. Plaża w Pogorzelicy od zeszłego roku jest oznaczona Niebieską Flagą jako jedna z najczystszych plaż w Polsce.
Kolejna ciekawa rzecz w Pogorzelicy to duże i wysokie lasy, z wieloma tablicami edukacyjnymi, a nawet ośrodkiem wypoczynkowo - szkoleniowym "Bażyna". Powietrze jest w tych lasach bardzo cyste, jednye tylko, na co trzeba uważać, to kleszcze (ja już tam raz złapałam).
Ostatnim atutem Pogorzelicy, jaki osobiście polecam, to Sandra. I nie chodzi mi tu o ofertę noclegów hotelu, czy wielkość, ale o jego dodatkowe atrakcje, takie jak na przykład  największy na zachodnim wybrzeżu aqua park. Gdy jest zimno i nie ma w nim wszystkich zajętych miejsc przez gości hotelowych, można się tam wybrać, trzeba tylko odpowiednio wcześnie zadzwonić i zarezerwować miejsce jaki gość z innego ośrodka. :)
 Niechorze - wieś w województwie zachodniopomorskim, należy do Gminy Rewal. Znajduje się w niej słynna latarnia morska.
Właśnie, latarnia to pierwsza atrakcja, o której napiszę. Byłam kiedyś na jej szczycie, doeskonale widać latarnię z plaży z Pogorzelicy. Co prawda trzeba się długo wspinać po krętych schodach w środku, ale uważam, że przyjemny nadmorski wiatr I widoki na morze, port I wielki kawał zieleni na ziemi wynagradzaja wcześniejszy trud. Okolica latarni też oferuje coś turystom. Znajduje się tam Motylarnia (byłam w tamtym roku, bardzo polecam, można się dużo nauczyć I zobaczyć swobodnie latajace tropikalne gatunki motyli), wystawa LEGO i Muzeum Figur Woskowych.
W Niechorzu warto też zobaczyć Muzeum Rybołóstwa o bardzo ciekawych ekspozycjach, gdzie co roku odbywa się Festyn Śledzia ( w tym roku 1 i 2 lipca).

Z Niechorza i Pogorzelicy mamy możliwość dojechania kolejką waskotorawą do Rewala (Park Wieloryba) i Trzęsacza (Ruiny Kościoła i bardzo fajne Multimedialne Muzeum na Klifie).

                               Skończył się czerwiec, a więc podsumowanie:
    3.06.2017 byłam (wreszcie) w Poznaniu, zobaczyłam Palmiarnię i Rynek.
    7 - 11.06.2017 - Konin (poprzedni post)
     25.06 - 5.07.2017 - Pogorzelica
Przy okazji zapraszam Was na mojego Instagrama - wiksia_h i Snapchata - wikolec. Zobaczycie tam zdjęcia z mojego kolejnego wyjazdu. :)


niedziela, 25 czerwca 2017

Polska #8 - Konin

Witam Was już w wakacyjnym nastroju!
Od 7 do 11 czerwca tego roku byłam wraz z moją grupą taneczną w Koninie, teraz opiszę ten wyjazd na blogu... Zapraszam!
Konin - miasto w województwie wielkopolskim położone nad Wartą, również siedziba powiatu Konińskiego. Kiedyś był siedzibą Korony królestwa Polskiego. Zajmuje powierzchnię 82 km2 i liczy 75 600 mieszkańców.
Pierwotnie pojechaliśmy do Konina na 38. Międzynarodowy Festiwal Piosenki i Tańca w Koninie, ale zobaczyliśmy jeszcze kilka atrakcji, o których napiszę pod spodem. Uważam, że warto je zobaczyć będąc w tym mieście. :)
1 - Jezioro Mikorzyńskie
Jest to jezioro położone w Mikorzynie i Wąsoszach, miejscowościach pod Koninie w gminie Ślesin. Jest dość duże, wydłużone, i o dobrze rozwiniętej linii brzegowej. My wybraliśmy się na godzinny rejs po jeziorze, niestety nie pamiętam nazwy miejscowości, z której zaczęliśmy. Ale to nieważne. Po wyruszeniu cały czas widać z dwóch stron małe przystanie, malownicze wioski rybackie i zatoczki. Naprawdę piękne widoki, choć pozornie proste i zwyczajne. Pogoda dopisywała, słońce świeciło i wiał lekki wiatr, a statek, na którym płynęliśmy był naprawdę zadbany i płynął sprawnie.
Innego dnia byliśmy nad tym samym jeziorem, tyle że w Ślesinie. Jest tam ośrodek wypoczynkowy i super miejsce na ognisko, a z pomostów możemy się załapać na piękny zachód słońca. Dla mnie każda przystań tego jeziora jest po prostu pięknym miejscem.
2 - Okolice Konińskiego Domu Kultury
Niby zwykły dom kultury, jak w każdym mieście, a jednak otacza go bardzo ładna okolica. Na przeciwko znajdziemy alejkę otoczoną młodymi drzewami, żywopłotem, jak i ładne wybrukowane ścieżki, a pośrodku tego wszystkiego - duża fontanna. Nad tym wznosi się skarpa, na której można by przesiadywać całe dnie i robić sobie pikniki z przyjaciółmi. Koło Domu Kultury na scenie odbywają się też liczne koncerty, które można oglądać ze skarpy, odpocząć w cieniu pod drzewem, ochłodzić wodą z fontanny. Śliczna okolica...

Także to były te atrakcje turystyczne, które ja odwiedziłam i mogę Wam zarekomendować. Nic więcej takiego nie zobaczyliśmy, w końcu przyjechaliśmy tu występować... Każdemu polecam również przyjście na galę festiwalu, co jest dużym wydarzeniem. PAnuje tam świetna atmosfera, w tym roku całość prowadził Tomasz Kammel.
Dzisiaj jadę na wakacje do Pogorzelicy, więc przez najbliższe 10 dni postów nie będzie, a zdjęcia do tego obiecuję, że dodam w najbliższym czasie. :)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Europa #6 - Paryż

Witajcie po przerwie!
Dzisiaj napiszę Wam o mieście, które zapewne każdy z Was chociaż powierzchownie zna, bo jest to Paryż. Byłam w Paryżu pięć lat temu, ale pamiętam jeszcze główne zabytki, które odwiedziłam. Uważam, że jest to naprawdę ładne miasto, dlatego bardzo mi przykro, że w ostatnich latach stało się dość niebezpiecznym miejscem na mapie Europy. Najpierw jednak napiszę trochę bardziej teoretycznie o Paryżu.
Paryż- stolica Francji, również największe miasto kraju, a także jego stolica kulturalna czy ekonomiczna.  W Paryżu mieszka ponad 2 miliony osób.
Kiedy byłam w Paryżu, to nie mogło mnie zabraknąć pod Wieżą Eiffla, która jest głównym symbolem Paryża. Już po ukończeniu budowy w 1889 roku szybko stała się symbolem całej Francji dobrze rozpoznawalnym na całym świecie. Kiedy pod nią stanęłam i popatrzyłam w górę, zakręciło mi się w głowie. Jest naprawdę ogromna i majestatyczna.
Jeżeli chodzi o turystykę, to "Żelazna Dama" oferuje wejście na szczyt po 3 platformach, ostatnia znajduje się na 1710 metrach wysokości. My z tej opcji akurat nie skorzystaliśmy, ale zawsze można rozłożyć sobie piknik w parku Pole Marsowe i przyglądać się budowli z tej perspektywy, równie pięknej. Jednak należy pamiętać, aby mieć tam "oczy dookoła głowy", ponieważ kradzieże w tym
miejscu są możliwe.
 

Kolejnym miejscem, które zapewne już rozpoznaliście na zdjęciu, i dla którego właściwie w ogóle tam pojechaliśmy, to Disneyland w Paryżu, ogromny park rozrywki w którym atrakcje zrobione są na podstawie najsłynniejszych filmów Walta Disneya. Trzeba przyznać, że całość jest naprawdę ogromna i już z daleka robi wielkie wrażenie, zwłaszcza ten zamek, który widzimy zawsze na początku disneyowskich filmów. Tłumy i kolejki są duże, można się tego spodziewać, ale naprawdę warto wybrać się nawet całą rodziną, co też jest fajne. Ten park rozrywki jest i dla dzieci, i dla dorosłych, wszyscy będą się tam dobrze bawić (inaczej było np. dwa lata temu z Legolandem w Billund, który bardziej był skierowany do dzieci, ale o tym jeszcze w osobnym poście). Mi osobiście najbardziej podobały się atrakcje takie jak: rejs po wodach rodem z filmu "Piraci z Karaibów", atrakcja z laserami z "Toy Story" czy rollercoaster z "Indiana Jones".
Spędziliśmy tam cały dzień, ale i tak było nam mało. Niestety na więcej nie mieliśmy czasu. Mimo to, bardzo mi się tam podobało i nie dziwię się, że na Instagramie ludzie piszą pod zdjęciami z Disneyland "Happiest place on Earth". :)

Ostatnim miejscem, które tu opiszę, i w którym byłam podczas mojego pobytu w Paryżu to Katedra Notre Dame (którą też można skojarzyć z Disneyem w filmie "Dzwonnik z Notre Dame"). Jest to typowo gotycka, jedna z najsławniejszych katedr na świecie. Jej budowę ukończono w 1345 roku, a jej nazwa oznacz Nasza Pani, co ma się odnosić do Maryi. Nie pamiętam już szczegółów budowli, ale pamiętam, że moją uwagę zwróciły wielkie organy położone naprzeciw ołtarza, i piękne gotyckie witraże i rozety, zajmujące całe powierzchnie ogromnych okien. Katedra sama w sobie jest bardzo wysoka, a tego, jakie wrażenie ogromu sprawia zarówno w środku, jak i na zewnątrz, po prostu nie da się opisać. Na zewnętrznych balkonach i fasadzie budynku umiejscowione są oczywiście słynne maszkarony, które oglądają Paryż z góry. Muszą mieć naprawdę piękny widok ;). Ogólnie to katedra bardzo mi się podobała i każdemu polecam tam pójść, naprawdę jest co zobaczyć, między innymi relikwie i rzeźby...
                             

wiem, że już jakiś czas temu, ale skończył się maj, dlatego teraz zrobię jego podsumowanie.
1.05.2017 - w ramach majówki odwiedziłam Książ, Szczawno - Zdrój i Pałac "Krzyżowa"
6.05.2017 - byłam na turnieju tanecznym w Sycowie
20 - 21.05.2017 - to był mój wyjazd do Milicza


czwartek, 25 maja 2017

Polska #7 - Milicz

Cześć Wam! :)
Na dzisiaj zaplanowałam napisać do Was post o miejscu, do którego wybrałam się na ostatni weekend. Jak widzicie po tytule, jest to Milicz.
Milicz - miasto w Polsce, w województwie dolnośląskim, leżące nad rzeką Barycz, w dolinie Baryczy. Mieszka tam 12 tysięcy osób, a powierzchnia Milicza wynosi 13,5 km2.
Pojechałam do Milicza na dwa dni, z jednym noclegiem. Choć w sumie to spałam w hotelu pod Miliczem. Na miejsce dojechaliśmy po południu i po zjedzeniu obiadu pojechaliśmy na wycieczkę rowerową (bo taki był główny cel wyprawy). Od rozpoczęcia przejażdżki do jej zakończenia otaczały nas piękne krajobrazy przyrody, o czym zaraz opowiem dokładniej.
  Na początku jechaliśmy przez zwyczajne wioski. Otaczały nas krowy i konie, wszędzie pola i świeża trawa. I ten zapach naturalnej świeżości w powietrzu... wspaniały, nie poczułabym tego w żadnym zakątku Wrocławia (nie mieszkam w samym Wrocławiu, ale bardzo blisko). Pierwszy przystanek zrobiliśmy sobie w Grabownicy, którą otaczają już Stawy Milickie i Park Krajobrazowy Dolina Baryczy. Zrobiliśmy tam postój, aby wejść na Wieżę Niebieskich Ptaków, czyli na wieżę obserwacyjną. Z góry doskonale widać Staw Grabownica. Widać, że woda jest tam naprawdę czysta, gdzieniegdzie można zobaczyć nawet małe wysepki porośnięte bujną roślinnością. A do tego jeszcze łabędzie i przelatujące nad trzcinami czaple...to wszystko sprawia, że cały obraz z wieży wygląda naprawdę malowniczo. Potem znowu przejechaliśmy kilka wsi aż dotarliśmy do lasu, w którym jechało się tuż przy brzegu jednego ze stawów, a klimatu dodawało kumkanie żab i piękna zieleń.
Stamtąd niedaleko już do gminy Krośnice, która moim zdaniem jest naprawdę bardzo ładna, mimo że mała. Działa tam kolej wąskotorowa połączona między innymi z Miliczem. Następnie pokonaliśmy kilka kilometrów drogami wokół pól i mniejszych lasków, i byliśmy już z powrotem w hotelu.
Łącznie pokonaliśmy ponad 20 km, po powrocie byłam więc bardzo zmęczona, ale jednak zadowolona, bo udało mi się zobaczyć trochę naprawdę fajnych miejsc.

  Na drugi dzień musieliśmy bardzo wcześnie zjeść śniadanie I opuścić nasz hotel, ponieważ odbywały się tam komunie. Ale to nie znaczy, że gdzieś jeszcze nie pojechaliśmy. Wręcz przeciwnie! Postanowiliśmy zrobić sobie przehcadzkę po Miliczu, już bez rowerów. Rodzice zostawili samochody na rynku I najpierw poszliśmy zobaczyć słynna w Miliczu Aleję Gwiazd Siatkówki. Ja akurat jestem zafascynowana tym sportem. Jednakże moim zdaniem nawet ten, którego siatkówka w ogóle nie obchodzi, mógłby zobaczyć to miejsce. W końcu, odbiły tu swoje dłonie prawdziwe gwiazdy ;). Następnym miejscem, do którego się udaliśmy, były ruiny zamku i park. A przy tym jeszcze szkoła leśnictwa. Mogłoby się to wydawać trochę dziwne, ale to właśnie ona I jej przepiękne ogrody były tu najlepszą atrakcją. Są naprawdę przepiękne. Z tyłu szkoły trafiliśmy przypadkiem na Szlak Kolorowego Karpia, który wiedzie przez Milicz, lecz my już dalej nim nie szliśmy. Na tyłach budynku szkolnego dalej ciagnie się park i płynie rzeka. My przesiedzieliśmy tu chyba najdłużej. Na końcu poszliśmy jeszcze na deser w pobliżu słynnego starego kościoła.
I to był już właściwie koniec. Wracajac zahaczyliśmy jeszcze tylko o nasza działkę w Złotówku. Po całej tej wycieczce stwierdzam, że Milicz jest jednym z najładniejszych polskich miast, jakie odwiedziłam, i każdemu polecam tam się wybrać.

Parę zdjęc z wyjazdu możecie zobaczyć na moim Instagramie @wiksia_h (jest tam między innymi zdjęcie z tyłu tej pięknej szkoły).
Także na dzisiaj się już z Wami żegnam, życzę miłego wieczoru, pa!




niedziela, 14 maja 2017

Polska #6 - Moja majówka 2017

Witajcie znowu, czytelnicy!
Minął już ponad tydzień od zakończenia majówki. W tym roku postawiliśmy z rodziną na jednodniową regionalną wycieczkę w Polsce. Zdecydowaliśmy się w końcu na trzy miejsca, o których zaraz tu napiszę. Plus, jeżeli nie widzieliście jeszcze posta z mojej zeszłorocznej majówki to polecam zjechać trochę na dół, bo tam czeka opis miejsca wartego polecenia na wolny weekend majowy. ;)
Miejsce 1 - Zamek Książ w Wałbrzychu
Zamek Książ - trzeci co do wielkości zamek w Polsce, znajdujący się w Wałbrzychu, przy czym jest jedną z jego największych atrakcji. Budowa całego zespołu rezydencji trwała od XV do XVII wieku, jednak zwiedzającym udostępniony jest tylko piastowski zamek.
Niestety, dużo więcej osób wpadło na ten sam pomysł, co my i korek do wjazdu na parking był niemiłosiernie długi (ostrzegam, że tak może być zawsze na dni wolne, zdarza się, że brakuje miejsc na głównym parkingu). Jednak nie zrezygnowaliśmy i wjechaliśmy na górę, na główny parking.
Najpierw idzie się koło dużej liczby budek z jedzeniem i straganów, a następnie obok małego ładnego jeziorka. Chwilę później dociera się już do pierwszych budynków zamkowych. Na wielbicieli jazdy konnej czeka stajnia Książ. Po kolejnej fali  straganów znajduje się już docelowy zamek.
I tu może Was zdziwię, ale o zamkowych wnętrzach nic nie napiszę, bo była ogromna kolejka, w której stalibyśmy ze dwie godziny, na co nie mieliśmy niestety czasu. W dotatku trwał wtedy Festiwal  Kwiatów, przez co kolejka była jeszcze dwa razy dłuższa niż normalnie. Zamek z zewnątrz wyglada naprawdę bardzo ładnie, mnie bardzo zachwycił widok zamku z bocznego punktu widokowego, wygląda naprawdę bardzo majestatycznie i olśniewająco, nie dziwię się, że tyle ludzi chciało tu dziś przyjechać, piękne okazały się również fontanny fontanny i śliczne ogrody. Alternatywą jest  jeszcze Ksiażański Park Narodowy, który już na początku zapowiada się ciekawie...

 Miejsce 2 - Szczawno -  Zdrój
Szczawno - Zdrój - urokliwe miasteczko uzdrowiskowe położone w Górach Wałbrzyskich, znajdujące się tuż za granicami Wałbrzycha. Ma powierzchnię około 14 km2 i zamieszkuje je 5 tysięcy osób.
Od razu spodobało mi się to miejsce, ja ogólnie bardzo lubię polskie miasta zdrojowe, są bardzo zadbane i mają w sobie pewien urok. Do Szczawna pojechaliśmy po "wizycie" w Książu. Ku mojemu zadowoleniu, było tam dużo cieplej niż w pierwszym miejscu. Najpierw poszliśmy w kierunku tej najładniejszej i najbardziej zabytkowej części Szczawna - Zdroju, czyli na deptak wzdłuż alei przy której znajduje się pijalnia wód, najlepsze restauracje i piękny budynek Teatru Zdrojowego. I tam podobało mi się najbardziej. Czysta aleja i takie wspaniałe, odrestaurowane budynki wokół... Potem idzie się prosto, do tej starszej części miasta, jest ona trochę bardziej zaniedbana, ale i
tak nie bardzo, więc tutaj również przyjemnie się idzie, za to chwilę potem dochodzimy już do bardzo ładnego parku zdrojowego, jednej z podstawowych ateakcji miast zdrojowych. Na końcu odwiedzamy dobrze urządzona pijalnię wód, w której na szczęście nie śmierdzi siarką, a wszystkie wody nawet mi posmakowały. Potem udajemy się na obiad i na główny parking. Po drodze spotykamy jeszcze wiewiórkę, która jakby w ogóle nie bała się ludzi. Szczawno - Zdrój było chyba najlepszym miejscem z całej wycieczki, a w dodatku stąd już niedaleko do czeskiej granicy. ;)
 Pijalnia wód w Szczawnie - Zdroju
Miejsce 3 - Pałac "Krzyżowa"
Pałac "Krzyżowa" - XVIII - wieczny pałac i kompleks budynków otaczających dziedziniec, tworzą razem Międzynarodowe Centrum Konferencyjne Krzyżowa. Znajduje się ono 8 km od Świdnicy i 55 km od Wrocławia w małej wsi o nazwie Krzyżowa. Teren należał kiedyś do rodziny von Moltke.

Jednak Pałac "Krzyżowa" to nie tylko praca i konferencje. To również miejsce kontaktu z naturą i jedyna w swoim rodzaju atrakcja turystyczna w okolicy. Najpierw przykuł moją uwagę wielki dziedziniec pokryty trawą, na którym akurat pierwszego maja były rozstawione różnego rodzaju dmuchane atrakcje i trampoliny. Na terenie obiektu funkcjonuje hotel, restauracja, a nawet przedszkole! Niestety, sam pałac nie jest udostępniony turystom, ale już z zewnątrz wygląda naprawdę obiecująco. Trochę za pałacem znajduje się cały czas należące do kompleksu Muzeum II WŚ i lat komunizmu. Jest ono zrobione na świeżym powietrzu, nowocześnie i z pomysłem. Powinno spodobać się osobom w każdym wieku. W razie czego, mniejsze dzieci zawsze mogą pójść na atrakcje na dziedzińcu, które są tu rozstawiane dość często. Krzyżowa to naprawdę bardzo miłe, rodzinne miejsce, a my jeszcze spotkaliśmy tam przypadkiem swoich starych znajomych. 😁
Mimo, że Krzyżowa to naprawdę mała wieś, możemy tu dojechać pociągiem. ;)
Kompleks budynków i Pałac "Krzyżowa"


Tak więc, to była moja jednodniowa majówka, ale nie żałuję że tylko jednodniowa, bo udało mi się zobaczyć naprawdę ciekawe miejsca, które polecam również Wam. Następnego dnia z domu pojechałam jeszcze na siedmiokilometrową wycieczkę nowym rowerem, więc nie było nudy...
                                                 Podsumowanie kwietnia:
                                Od 14 do 18 kwietnia byłam na Wielkanoc w Toruniu.